siemoniak3.1.png

"Standardy białoruskie polegają na tym, że areszt jest celem, a nie osądzenie sprawy i osądzenie człowieka. Polegają na tym, że jedna ze stacji telewizyjnych - rządowa - wszystko wie wcześniej. My nie mamy na przykład dostępu do uzasadnienia sędziego z niedzieli, a portal tej stacji telewizyjnej podaje szczegóły. Dziennikarze tej stacji czekają z kamerami w różnych miejscach" - powiedział Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak w "Porannej Rozmowie RMF FM" odnosząc się do sprawy związanej z tymczasowym aresztem dla posła Stanisława Gawłowskiego.

 Polityk wskazał, że np. "senator Kogut nie trafił do aresztu, bo PiS go obronił, natomiast jeśli chodzi o sprawę Stanisława Gawłowskiego to prokuratura stawała na głowie, żeby do tego aresztu doprowadzić". "PiS przegłosował, przeforsował w Sejmie zgodę na zatrzymanie, aresztowanie i prokuratura pod władaniem PiS-u doprowadziła do tego, że sąd taką decyzję podjął" - podkreślił.

"Sąd jest niezawisły, natomiast jeśli sąd dostaje 50 tomów akt i widzi prokuraturę, która jest w sytuacji następującej: pięć zarzutów, które postawiła Gawłowskiemu zostało ośmieszonych - sprawa zegarka, plagiatu, a godzinę po jego zatrzymaniu pojawiają się fakty, nowe zarzuty. Tymi zarzutami, jak czytam z portalu telewizyjnego, szachuje prokuratura wobec sędziego, że tutaj może dojść do jakiegoś mataczenia" - mówił Tomasz Siemoniak.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej odniósł się również do nowych obietnic gospodarczych PiS. "My się nie będziemy ścigać, nie powiemy 600+. Powiedzieliśmy 500+ na każde dziecko, czyli też na pierwsze, bo to jest najważniejsza decyzja w rodzinie – pierwsze dziecko. Natomiast ja bym nie sprowadzał takiej debaty programowej do takiego marketingu politycznego kto więcej da i lepsze hasło ukuje" - powiedział.

Cała rozmowa: rmf24.pl

 


bg Image