trzaskowski2.png

"Gdyby o premiach mówiło się otwarcie, to nikt by nawet okiem nie mrugnął. Ani Polacy, ani opozycja. Natomiast jeżeli wszyscy ministrowie dostają olbrzymie pensje i jeszcze PiS próbuje to ukrywać, no to to zbudowało te emocje" - mówił w rozmowie z Robertem Mazurkiem Rafał Trzaskowski, kandydat na prezydenta Warszawy.

Robert Mazurek, RMF FM: Kandydat na prezydenta Warszawy. Przed nami papiery, wydrukowaliśmy sobie, proszę państwa, z internetu najnowszy sondaż dla portalu "300polityka.pl" i z tego sondażu wynika, że pan wygrywa w Warszawie. 38 albo 37 proc., to zależy od kandydata PiS-u, w pierwszej turze i 60, a może nawet 66 proc. poparcia gdyby to był Dworczyk w drugiej turze. To co, powinienem już powiedzieć: 'gratulacje panie prezydencie'?

Rafał Trzaskowski: Nie no, sondaże powinny mobilizować, na pewno nie usypiać. Jeszcze jest pół roku kampanii, wszystko się może wydarzyć. Ja się oczywiście cieszę, że sondaże są dobre, natomiast kampania się jeszcze nie zaczęła, w związku z tym poczekajmy, co będzie dalej.

A propos tego, czy kampania się zaczęła. Państwowa Komisja Wyborcza już się interesuje pana wydatkami, bo pan robi spotkania jako kandydat, a to jest nielegalne.

Spotykanie się z wyborcami jest nielegalne?

Nie, prowadzenie kampanii wyborczej jest nielegalne. To są absurdalne przepisy oczywiście...

Ja nie prowadzę kampanii, ja się spotykam z warszawiakami. 

Jak to spotyka się pan z warszawiakami? Poseł z Krakowa spotyka się z warszawiakami?

Może się spotykać ze swoimi wyborcami w całym kraju. Ja objechałem cały kraj wcześniej z Platformą Obywatelską. To całkowicie naturalne.

Rozumiem, że pan nie może powiedzieć, że prowadzi kampanię, bo PKW będzie miało z tym problemy. To może nam pan przynajmniej powie, co z pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej. Platforma w tej sprawie miała dokładnie już każdy głos. Mówiła, że pomnik rozbierze, później, że nie rozbierze, a przeniesie, później, że może w tej sprawie zrobimy jakieś referendum.

Ja mówię to samo przez cały czas. Każda jednoznaczna wypowiedź dzisiaj w tej sprawie sankcjonowałaby łamanie prawa, bo zgodzimy się, że ten pomnik został postawiony ze złamaniem prawa.

Zgodzicie się, tak...

Złamane były wszystkie możliwe ustawy, które regulują to miejsce.

Panie pośle, wie pan, że nie wszyscy się zgodzimy.

A to zgodzimy się, mam nadzieję że pan zgodzi się jako warszawiak, że jeżeli PiS będzie postępowało w ten sposób, że będzie anulować wszystkie decyzje samorządu, od planów zagospodarowania poprzez zmianę ulic i placów, to wtedy samorząd zostaje wydmuszką. W związku z tym zgodzić się na to nie można.

Gdyby pan przez chwileczkę nie mówił jak strasznie zły jest PiS, tylko powiedział...

Okej.

...co PO i co pan - jako prezydent Warszawy - zrobicie z pomnikiem?

Po pierwsze poczekamy jak przejdą emocję i zapytamy warszawiaków o ich zdanie.

Czyli pan będzie przeprowadzał referendum w tej sprawie ?

Prawdopodobnie tak.

Proszę mi powiedzieć, jak kulturalny człowiek z dobrego domu, taki jak pan, rozważa w ogóle coś takiego jak przenoszenie pomnika ofiar katastrofy lotniczej? Przecież to jest barbarzyństwo. W Warszawie przenoszono pomniki Dzierżyńskiego, utrwalaczy władzy ludowej, Nowotki i chcecie ofiary katastrofy traktować tak samo.

To prawda. Burzono też pomnik lojalistów po powstaniu listopadowym...

Tak, pomniki zdrajców, tak. I teraz pomniki najważniejszych osób w państwie...

...I teraz pan widzi. Gdyby to była prosta decyzja, gdyby ona nie była obarczona tego typu konotacjami, to można by było łatwo powiedzieć, który pomnik zostanie zburzony czy przeniesiony. Ponieważ jest to trudna decyzja, to nie chciałbym...

Panie pośle, pan gra nie swoją rolę. Pan jest kulturalnym człowiekiem. To jest jakieś barbarzyństwo.

Proszę mnie wysłuchać. Ja bym przede wszystkim nie chciał rzeczywiście - i dlatego nie mówię o tym tak jednoznacznie, że chciałbym ten pomnik przenieść czy zburzyć - nie chciałbym, żebyśmy znowu mieli parę lat kolejnej histerii i budowania emocji wokół tego.

Nie chciałbym budowania emocji, dlatego proponuję referendum, które nic innego nie załatwi, jak tylko rozgrzeje emocje.

Zobaczymy. Możliwe, że te emocje po kilku miesiącach, po roku, będą zupełnie inne. Sam pan wpada w pułapkę, dlatego że jeżeli pan mówi, że ja jestem kulturalny i nikt kulturalny nie chciałby przenieść pomnika...

Nie chciałem pana dotknąć mówiąc, że jest pan kulturalny.

To rozumiem, że podobnie myśli pan o warszawiakach, że oni są kulturalni i spokojni i też nie będą chcieli przenieść pomnika.

Wy im proponujecie awanturę.

Dlaczego awanturę?

No tak, no bo referendum...

Poczekamy, zobaczymy. Ja nie powiedziałem, że w momencie kiedy ewentualnie udałoby mi się zostać prezydentem Warszawy, że ja dzień później będę mówił tylko o pomniku. Poczekajmy. Może warszawiacy się przyzwyczają do tego miejsca? Może się przyzwyczają do tego pomnika? Te emocje muszą być wyciszone i wtedy będziemy się spokojnie pytać. Ja panu powiem tylko tyle, że dzisiaj na każdym spotkaniu z warszawiakami - oczywiście na nie przychodzą generalnie rzecz biorąc zwolennicy najczęściej Platformy, chociaż nie tylko - są bardzo wielkie emocje, że ten pomnik nie powinien tam stać, że on powinien tam stać gdzie zostało wyznaczone miejsce. A co by pan powiedział, na przykład gdyby ten pomnik przenieść w miejsce, które nawet nawet Prawo i Sprawiedliwość uzna za godne? Być może te emocje opadną.

Być może. Pan na wszelki wypadek proponuje je rozgrzać, ale rozumiem, to jest czas kampanii i musi pan takie rzeczy mówić.

Nie proponuję ich rozgrzewać.

A proszę mi powiedzieć - w złotówkach- ile powinien zarabiać minister, poseł?

Najlepiej by było, żeby zarabiał dokładnie tyle, ile w tej chwili zarabia i nie byłoby emocji. Emocje zostały wzburzone tym, że Polacy zrozumieli, że Prawo i Sprawiedliwość próbowało pod stołem wypłacić drugą pensję. I tu nie chodziło o premie.

Nie drugą, ale rzeczywiście...

Ja myślę, że gdyby dostała premię pani minister Rafalska za "500+" i PiS by powiedział: "pani minister pracowała w sposób wyjątkowy i dostaje premię", nikt by nawet okiem nie mrugnął. Ani Polacy, ani opozycja. Natomiast jeżeli wszyscy ministrowie dostają olbrzymie pensje i jeszcze PiS próbuje to ukrywać, no to to zbudowało te emocje. W związku z tym, niech się PiS z tych premii za rok 2017 i wcześniejszy rozliczy. Wtedy będziemy rozmawiali, co dalej.

Nie no, ale PiS się rozlicza w ten sposób, że ministrowie będą zwracać te swoje...

No ale, czy będą właśnie, panie redaktorze? (...)

Cała rozmowa:  rmf24.pl


bg Image