kierwinski9.png

"Nie spodziewałem się tego, że Andrzej Duda podpisze ustawy kilka godzin po ogłoszeniu decyzji ws. uruchomienia art. 7 przez KE. Uważam, że to próba odwracania uwagi oraz pokazania jacy jesteśmy nieugięci, my jako Polska pod rządami PiS-u. To jest bardzo zły sygnał, ponieważ gdy cały cywilizowany świat mówi nam, że łamane są standardy demokratyczne, że idziemy w złym kierunku. My zamiast rozmawiać na ten temat, ostentacyjnie pokazujemy, że za nic mamy wasze zdanie. To jest podstawowy problem, że PiS i Prezydent nie tylko łamią konstytucje, ale przede wszystkim są skrajnie nieudolni" - wskazał w programie "#RZECZoPOLITYCE" poseł Marcin Kierwiński.

Odnosząc się do kwestii poparcia społecznego dla "reform", poseł wskazał, że "mamy do czynienia z nachalną, ordynarną propagandą rządową. Telewizja publiczna codziennie przedstawia te same kłamstwa uogólnia całe sądownictwo na podstawie pojedynczych przypadków. Premier polskiego Rządu wychodzi i mówi, że Sąd Najwyższy jest reliktem ustalonym przez Jaruzelskiego. Ludzie oczekują reformy sądownictwa, chcieliby, żeby procesy były szybsze, jednak zmiany które proponuje PiS w żaden sposób nie reformują sądownictwa. To jest jasne, że to są zmiany kadrowe".

"Polityka wchodzi do sądów. Andrzej Duda walczy z Ziobro o to, kto będzie mianował sędziów. To jest system, który nie przystaje państwu prawa. To jest system, który zbliżony jest do tych wschodnich. Jeżeli dodamy do tego sprawę TK oraz TVP to nakłada się to na wielki całościowy obraz, że każda instytucja państwa pod hasłami reform jest zawłaszczana przez PiSiewiczów i Misiewiczów w czego efekcie działają gorzej. Nie sądzę, żeby Premier Morawiecki miałby coś w Brukseli wynegocjować, bo gdyby miął to zrobić to by to zrobił zeszłym razem, gdy miał okazję" - dodał Marcin Kierwiński.

wł/rp.pl


bg Image