siemoniak3.1.png

"Przewodniczący deputowanych Platformy Obywatelskiej, Janusz Lewandowski wstrzymał się od głosu dlatego, że podzielamy treści, które są w rezolucji - ocenę rządów PiS, natomiast nie zgadzamy się, nie akceptujemy tego, żeby nawet w formie miękkiej sugestii pojawiało się ryzyko sankcji wobec Polski. Odróżniamy rząd PiS, jego złe działania od konsekwencji, które będą konsekwencjami dla każdego Polaka. Oczekiwaliśmy wstrzymania się od głosu,żeby nie tworzyć wrażenia,że gdzieś hipotetycznie pojawia się możliwość akceptowania sankcji" - powiedział Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

Wiceprzewodniczący w kontekście wczorajszej rezolucji Parlamentu Europejskiego, dotyczącej praworządności w Polsce wskazał, że "Platforma Obywatelska się wstrzymała od głosu, a kilku posłów głosowało inaczej, mimo wyraźnego stanowiska kierownictwa frakcji. Najlepiej, kiedy cała frakcja głosuje razem, natomiast ta sprawa była bardzo emocjonalna. Uważam, że trzeba mocno zwrócić uwagę, że jednolite działanie naszej frakcji ma istotne znacznie, i że eurodeputowani wywodzą się z Platformy Obywatelskiej i powinni mocno uwzględniać lojalność wobec Platformy Obywatelskiej".

"Uważam,że to dobry zapis, mocno wskazujący na to, że stosunek rządzących do opozycji jest jednym z kryteriów oceny sytuacji w Polsce. Rezolucja zawiera różne punkty i można z nimi dyskutować, ale nie można odwracać uwagi od rzeczy najważniejszych,jakie są w niej zawarte. Istotą sprawy jest to, że najważniejsze frakcje w PE uznały, że w Polsce dzieje się źle. Nie sprowadzajmy tego do kwestii światopoglądowych. Nic nie jest już takie samo po tej rezolucji" - mówił Tomasz Siemoniak pytany między innymi o odniesienie w rezolucji do doniesień medialnych o inwigilacji przywódców opozycji.

Tomasz Siemoniak podkreślił, że "obrażanie się rządzących albo pocieszanie, że to jest jakiś spisek, jest absurdalne".

wł/Radio Plus


bg Image