kierwinski9.png

"Bez panów Kochalskiego i Czartoryskiego nie byłoby możliwe, aby wyłudzacze kamienic odzyskali kamienicę na Nabielaka, w której mieszkała Jolanta Brzeska. Nie doszłoby do tragedii, gdyby nie decyzje urzędnicze. Nasz przedstawiciel w komisji weryfikacyjnej prosił o wezwanie pana Czartoryskiego. Za rządów PiS tę kamienicę w ekspresowym tempie zwrócono, pan Marek M. kupuje roszczenie za grosze w 2003 r., w 2006 r. ma już zwróconą tę kamienicę, po drodze potrzebne są decyzje miasta i decyzje ministra z PiS. Wygląda na to, że PiS bardzo spieszyło się w tej kwestii" - powiedział w "Poranku Radia TOK FM" poseł Marcin Kierwiński.

Poseł wskazał, że "źródła patologii wokół warszawskiej reprywatyzacji bardzo mocno tkwią w kadencji 2002–2006. Wszyscy Ci urzędnicy to byli nominaci PiS. Te mechanizmy, które potem odgrywały wielką rolę, zablokowaliśmy dopiero na koniec naszej kadencji, kwestie dot. kuratorów to też były patenty, które pojawiły się w latach 2002-2006. Platforma Obywatelska przyjęła małą ustawę reprywatyzacyjną. Głównym problemem nie są kwestie personalne poszczególnych urzędników zarządzających miastem, tylko brak ustawy reprywatyzacyjnej i tutaj Platforma Obywatelska zrobiła może za mało, ale i tak więcej niż jej poprzednicy".

W kontekście niezrozumiałych ruchów kadrowych związanych z osobami biorącymi udział w reprywatyzacji, Marcin Kierwiński zauważył, że "na Chmielnej sprawa dotyczy jednej nieruchomości, gdzie informacje przed prezydentem miasta zostały zatajone przez człowieka, który teraz jest głównym oskarżającym Hannę Gronkiewicz–Waltz. Dziwnym trafem dostaje posadę po zeznaniach w szpitalu powiatowym w Mińsku Mazowieckim, gdzie współrządzi PiS. Pan rzecznik Kaleta nie zdaje sobie sprawy, że wszyscy urzędnicy, którzy odpowiadali za reprywatyzację to byli nominanci, robili kariery za rządów PiS. Decyzje które w imieniu prezydenta Kaczyńskiego wykonywali jego urzędnicy doprowadziły do tego, że tę sprawę musiała zakończyć Hanna Gronkiewicz-Waltz w 2015 r.".

"Procesy w tej sprawie zakończyły się w 2015 r. dzięki niezłomnej postawie prezydent. Pan Kochalski dostał od swoich kolegów nagrodę w postaci gigantycznej pensji w Ciechu, teraz jest w Orlenie. Widać, że był ważny dla ekipy PiS" - mówił poseł.

wł/TOK FM


bg Image