9.12.15_Budka_min_m.png

"O ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej mam jak najgorsze zdanie. Bo znam okres dwudziestolecia międzywojennego i wiem, do czego prowadzą takie postawy. Polska konstytucja zakazuje istnienia ugrupowań, które odwołują się w swych działaniach do totalitaryzmu. Dla mnie ONR jest wyjątkowo niebezpieczny. Gdy patrzę na hasła, które wznosi, rzeczywiście widzę przesłanki do delegalizacji" - powiedział w wywiadzie dla "Dużego Formatu" Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka.

Odnosząc się do ataku Jarosława Kaczyńskiego na opozycję w trakcie jednego z lipcowych posiedzeń Sejmu, Wiceprzewodniczący wskazał: "nie lubię hipokryzji. Podczas obrad Okrągłego Stołu strona opozycyjna walczyła właśnie o taki kształt Krajowej Rady Sądownictwa, żeby to nie politycy - jak było w PRL-u - ale sędziowie stanowili większość. I to dokładnie zostało zrealizowane. Podstolikowi sądowemu współprzewodniczył profesor Adam Strzembosz, a w zespole pracował Jarosław Kaczyński. Najpierw więc mówiłem, patrząc na Jarosława Kaczyńskiego, że zapomniał o nauce swojego mentora, którym był profesor Strzembosz. I w momencie, kiedy on zaczął robić miny, wręcz wyśmiewać te słowa, pomyślałem, że przypomnę mu, jak dużą wagę do niezależności sądów przywiązywał jego brat Lech Kaczyński".

Borys Budka odnosił się także do kwestii związków partnerskich mówiąc, że "najwyższy czas, by je zalegalizować. Ale też nie stawiam tu znaku równości z małżeństwem, dlatego, że na przykład kwestia adopcji jest dziś nieakceptowana społecznie. To musi być ewolucja". Uzasadniając Wiceprzewodniczący wskazał: "mogę sobie wyobrazić, że w naszym dość konserwatywnym społeczeństwie dziecku adoptowanemu przez parę homoseksualną mogłaby stać się krzywda - myślę nie o krzywdzie ze strony przybranych rodziców, ale o stygmatyzacji".

wł/Gazeta Wyborcza, Duży Format, s. 12-15, nr 41/1257, 23.10.2017


bg Image