kierwinski8.png

"Złożyliśmy tą sprawę do CBA. Widać, że Mariusz Kamiński nie za bardzo chce kontrolować własną szefową. To jest spawa dla prokuratury i dla CBA. Mamy tutaj do czynienia z transferem pieniędzy do spółki znajomej premier. To jest nic innego jak poważne przesłanki do tego, że zaszła korupcja polityczna. Od korupcji w Polsce jest CBA" - powiedział w programie "Polityczne Graffiti" poseł Marcin Kierwiński.

Mówiąc o powinności podjęcia działań przez CBA, poseł poinformował, "że jest jeszcze dodatkowy smaczek w tej sprawie. Cezary Jurkiewicz, osoba, która wydaje 19 milinów zł, jest podwładnym Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego w Warszawie, szef straży smoleńskiej. Ciężko więc sprawdzać własnego podwładnego".

Poseł podsumował wątek afery billboardowej stwierdzeniem, że "po ujawnieniu faktów, że ludzie odchodzą z KPRM i dostają lukratywny kontrakt, w normalnej demokracji premier powinna złożyć dymisję".

Marcin Kierwiński odniósł się także do internetowego wpisu posła PiS, Arkadiusza Mularczyka, w którym zapowiadał wszczęcie procesów politycznych wobec działaczy opozycji. "Po to PiS przejmuje sądy, aby móc mieć bat na opozycję. Prokuraturę już mają, teraz potrzebują sądy. Wtedy już będzie cały łańcuch do skazywania tych, którzy są niepokorni wobec władzy. Mularczyk po prostu był szczery. Jesteśmy świadomi, w którym kierunku zmierza państwo PiS. Poseł Mularczyk nikogo nie przestraszy. Będziemy piętnować patologie tej władzy. A ta władz ma wiele patologii. Ta kampania billboardowa jest najlepszym tego przykładem, bo to jest układ zamknięty. Radny PiS daje pieniądze znajomym premier, także z PiS. CBA i prokuratura zarządzane przez PiS nic z tym nie robią" - wskazywał poseł.

wł/Polsat News


bg Image