budka10.png

"Grzegorz Schetyna poskładał struktury i przede wszystkim zagonił ludzi do pracy. Przecież największym problemem za czasów rządów PO było to, że rząd sobie rządził, a na dole nic się działo. Wszyscy sądzili, że jakoś to będzie. To Grzegorz wymyślił kluby obywatelskie i jeżdżenie po regionach. Sam też jeździ. Nie ma tygodnia, żeby nie spotykał się z ludźmi" - powiedział wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka w wywiadzie dla "Dziennik Gazety Prawnej".

"Przez pierwszy rok bycia w opozycji wszędzie dostawaliśmy ochrzan. Przyjeżdżaliśmy i od razu festiwal zarzutów i oskarżeń, dlaczego pozwoliliśmy wygrać PiS, dlaczego nie postawiliśmy Ziobry przed Trybunałem Stanu, dlaczego nie powołaliśmy komisji ds. SKOK-ów" - podkreślił polityk.

Borys Budka odnosząc się do kwestii przyjmowania do Polski uchodźców wskazał, że jest "absolutnie przeciwny modelowi niemieckiemu, czyli przyjmowaniu imigrantów zarobkowych bez żadnej kontroli".

"Wyraźnie zaznaczam, że nie mówię o tym, co się działo w 2015 r., tylko wiele lat wcześniej, kiedy to Niemcy przy starzejącym się społeczeństwie potrzebowali rąk do pracy i otworzyli granice dla imigrantów ekonomicznych. Przy tym nie zrobili wiele, by tych ludzi asymilować, by nie tworzyły się getta. Problemy zaczęły się wiele lat temu, natomiast w Polsce wciąż się mówi o imigrantach ekonomicznych w kontekście wojny w Syrii. To absolutne pomieszanie pojęć. Minister Błaszczak, stawiający znak równości pomiędzy uciekającą przed wojną matką z dzieckiem a islamskim zamachowcem, dopuszcza się ohydnej manipulacji" - mówił Borys Budka.

Dodał, że "jest za tym, żeby pomóc osobom naprawdę potrzebującym, uciekającym przed wojną". "Przyjąć rodziny z dziećmi, ale nie popełniać błędu niemieckiego, czyli otwartych granic i wpuszczania ludzi bez żadnej kontroli. Przypomnę, że rząd premier Kopacz, w którym byłem zarówno ja, jak i Schetyna, zablokował mechanizm automatycznej relokacji" - podkreślił polityk.


bg Image