lenz2.png

„Donald Tusk mówił o tym, żeby patrzeć na to, jak Polska będzie wyglądała w przyszłości, jakie są wyzwania. Natomiast sprawę smoleńską należy dokładnie wyjaśnić, ale to nie może rzutować na to, jak będziemy rozmawiali o Polsce, jaka Polska ma być w przyszłości” – powiedział Tomasz Lenz, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

Gość „Sygnałów Dnia” w Radiowej Jedynce podkreślił, że „Donald Tusk jest traktowany przez PiS i przez prokuraturę, która prowadzi dochodzenie, jako osoba, która jest na pewno nękana w tej sprawie”. Poseł zwrócił uwagę, że „Donald Tusk nie odmawia odpowiedzi na pytania, które są przez prokuraturę stawiane”. „Należy zadać sobie pytanie, na ile to dochodzenie ma charakter rzeczywiście wyjaśnienia pewnych kwestii, a na ile wzywanie Donalda Tuska ma na celu właśnie pokazanie, że Donald Tusk jest winny, że Donald Tusk za coś odpowiada, za co powinien ponieść karę, że Donald Tusk jest o coś podejrzewany, a przypominam, że będzie w prokuraturze dzisiaj zeznawał jako świadek” – mówił Tomasz Lenz.

Na pytanie o zawiadomienie do prokuratury w sprawie rzekomego naruszenia nietykalności cielesnej posła Józefa Leśniaka wiceprzewodniczący odpowiedział, że jest już po rozmowie z posłem Leśniakiem. „Wyjaśniliśmy sobie tę sytuację, wzajemnie się przeprosiliśmy, ja wyraziłem swoje słowa ubolewania za tą sytuację, która miała miejsce w ogromnych emocjach w czasie debaty sejmowej nad zmianami ustawy o Sądzie Najwyższym, też w czasie wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, który podniósł mocno temperaturę na sali” – dodał.

Piotr Gociek poruszył również kwestie reparacji wojennych Niemiec wobec Polski. Tomasz Lenz zaznaczył, że „pojawia się pytanie, czy to jest dobry moment, czy tyle lat po zakończeniu wojny, kiedy między Polską a Niemcami tyle dobrego się działo, uruchamianie tego rodzaju propagandy, promocji jest dobre i dla Polski skuteczne i Polsce potrzebne”. „Strona niemiecka twierdzi, że Polska wielokrotnie... znaczy po pierwsze zrzekła się reparacji wojennych w 1953 roku, a potem wielokrotnie potwierdzała, że się zrzeka tych reparacji. Więc jeżeli strona niemiecka posiada dokumenty potwierdzające, że Polska się zrzeka reparacji, a Polska będzie tych reparacji się domagała, no to na poziomie dyplomatycznym trzeba to wyjaśnić, gdzie jest racja i kto ma rację w tej sprawie” - tłumaczył. Poseł zasygnalizował, że „w ostateczności sprawa może skończyć się w sądzie”, ponieważ „rzeczywiście jeżeli strona niemiecka twierdzi, że ta sprawa jest zamknięta, a Polacy mówią, że nie, no to będzie to miało charakter po pierwsze wyjaśnienia, a później ewentualnie dochodzenia swoich racji w sądzie”.

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image