schetyna7.png

"Nic by się nie zmieniło, gdyby nie wielki, spontaniczny opór społeczny przeciw zawłaszczeniu sądów przez PiS i współpraca tego ruchu z opozycją parlamentarną. Bez tego nie byłoby dwóch wet prezydenta. Zakładam jednak, że intencje prezydenta są szczere, że chce się wybić na niepodległość i rozpocząć nowy etap prezydentury" – powiedział Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna w rozmowie z Malwiną Dziedzic i Mariuszem Janickim. Dodał, że wiązałby "te weta z wejściem polityki do Pałacu, nie bez znaczenia jest to, że Łapiński pozostawał w ostrym konflikcie z Ryszardem Terleckim i Beatą Mazurek, był sekowany i anihilowany politycznie, więc de facto uciekał z Sejmu". 

"Jeżeli prezydent w kolejnych dniach wycofa się, wróci do jazdy na wodnym skuterze w Juracie, to będzie oznaczało, że robi krok wstecz, nie chce więcej się angażować, bo uważa, że to, co zrobił, było heroiczne, ale już wystarczy" – podkreślił polityk.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej wskazał, że "PiS jest kompletnie rozbity organizacyjnie, sami posłowie i senatorowie tej partii nie wiedzą, co będzie dalej". "Sala plenarna jest co prawda remontowana, ale jest też zabezpieczona Sala Kolumnowa. Dlatego nie zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie typowego sezonu urlopowego. Jesteśmy cały czas w Sejmie lub blisko Sejmu, ci, którzy muszą być poza Warszawą, są zaledwie kilka godzin drogi od stolicy, nie dalej. W razie czego wszyscy będziemy na miejscu, szczególnie jeśli chodzi o ewentualne odrzucanie weta, bo arytmetyka jest tu bezwzględna" – zaznaczył.

"Musimy skończyć z akceptowaniem tej trwającej od dwóch lat absurdalnej sytuacji, że oto jest Jarosław Kaczyński, który – jak pierwszy sekretarz – wszystkim się zajmuje. Rzeczywistość została postawiona na głowie. A my w niej funkcjonujemy i myślimy tylko o tym, co zdecyduje Kaczyński, gdy cała reszta, i premier, i prezydent, jest nieważna" – podkreślił Grzegorz Schetyna.

Cała rozmowa: polityka.pl

 

 


bg Image