arlukowicz10.png

„Nigdy nie przypuszczałem, że w Polsce dojdzie do sytuacji, w których kobiety będą musiały tłumnie wychodzić na ulice miast, aby bronić swoich podstawowych praw” – powiedział w wywiadzie dla portalu „rp.pl” poseł Bartosz Arłukowicz.

Przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia przypomniał, że „nim udało mi się wprowadzić program in vitro, dyskusja na ten temat trwała w Polsce ponad 20 lat. Pierwszy etap został pokonany – najpierw program, z którego urodziło się blisko 6 tys. dzieci, potem ustawa. Każdy kto rządził wie, że wprowadzanie tak ważnych rzeczy gwałtownie, kończy się źle dla tych projektów.”

„W Sejmie mamy do czynienia z tak dziwnymi teoriami na temat in vitro, że aż trudno tego słuchać. Kiedy mówią to ludzie wyłącznie owładnięci ideologią, to zastanawiam się jak można nie rozumieć wiedzy oraz argumentów medycznych. Natomiast gdy mówią to lekarze – Stanisław Karczewski, Konstanty Radziwiłł, to się we mnie gotuje” – podkreślił Bartosz Arłukowicz.

Odnosząc się do źródła zmiany poglądów przez część polityków w kwestiach praw kobiet, poseł Arłukowicz zauważył: „myślę, że dużą rolę odgrywa tutaj koniunkturalizm i dostosowywanie się do sytuacji. To mnie bardzo męczy i przeszkadza w pracy i pozytywnym oglądzie świata. Takie tendencje rzeczywiście są. Przed paniami leży świeży dokument – petycja, która wpłynęła od Stowarzyszenia Farmaceutów Katolickich Polski, by klauzulę sumienia wprowadzić też w aptekach. Dokument jest teraz w Komisji Petycji. PiS ma większość, więc losy tego dokumentu wydają się przesądzone.”

Całość rozmowy na: rp.pl


bg Image