siemoniak6.png

„Po co Antoni Macierewicz udzielił wielomiesięcznego dostępu do dokumentów związanych z przetargiem osobom, które nie miały do tego prawa? To robi się poważne w kontekście słynnej wypowiedzi pana Berczyńskiego, kiedy przyznał się, że to on jako pełnomocnik do spraw śmigłowców +wykończył+ caracale” - zwrócił uwagę w wywiadzie dla „Super Expressu” Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

Jako żenującą uznał próbę zastraszenia przez MON posłów Platformy Obywatelskiej, którzy mają zamiar zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Wacława Berczyńskiego.

Polityk wskazał, że słowa Berczyńskiego o jego wpływie na rekordowy przetarg na zakup śmigłowców dla polskiej armii o wartości 13,5 mld zł nie muszą świadczyć o mitomanii bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza. „Po co szefowi komisji smoleńskiej dostęp do informacji na temat przetargu na śmigłowce? To był przetarg na 13,5 mld zł, poważna suma, a pan Berczyński przyznał się w wywiadzie do nielegalnego wpływu na przetarg. Artykuł 4 ustawy o ochronie informacji niejawnych mówi, że mogą mieć ten dostęp ci, którzy tą sprawą się zajmują. Nie ma czegoś takiego, że ktoś jest ciekaw, więc się go do tego dopuszcza”- argumentował poseł.

„Dziś dodatkowo zwróciliśmy uwagę na sprawę transakcji za 2 mld zł z boeingiem, bez przetargu... To budzi dodatkowe pytania o powiązania pana Berczyńskiego. Czy dokumentację na ten temat też miał na swoim biurku?” - zasygnalizował także wiceszef Platformy Obywatelskiej, zaznaczając, że sprawa działalności byłego szefa podkomisji smoleńskiej i jego oddziaływania na zakupy ministerstwa może mieć charakter rozwojowy.

Źródło: se.pl


bg Image