grupinski5.png

„Udostępniono kilkanaście tysięcy stron dokumentów trzem pracownikom, którzy nie mieli certyfikatów dostępu do tajnych i ściśle tajnych dokumentów. Pytanie, na jakiej podstawie została ona im udostępniona dokumentacja przetargowa, objęta ochroną tajności” - zwrócił uwagę w programie "Graffiti" w Polsat News poseł Rafał Grupiński.

Dodał, że sprawa jest "nie tylko bulwersująca ze względu na oświadczenie Berczyńskiego, że to on załatwił Franców w tym przetargu", ale również "bardzo niepokojąca dla rządu, bo może być podstawą do dużego odszkodowania dla Francji".

Po wizycie w siedzibie ministerstwa obrony w celu zapoznania się z dokumentami z postępowania na śmigłowce, politycy poinformowali, że do akt związanych z postępowaniem mieli dostęp: dr Wacław Berczyński, Kazimierz Nowaczyk i Bartłomiej Misiewicz - osoby, które nie zostały zweryfikowane przez polskie służby specjalne i nie miały certyfikatów bezpieczeństwa.  W kwietniu Berczyński w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" powiedział, że to on "wykończył" Caracale.

W poniedziałek posłowie Platformy poinformowali o złożeniu wniosku do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, dając prokuraturze 48 godzin, aby z urzędu zajęła się sprawą przekroczenia uprawnień w pełnieniu obowiązków przez ministra Macierewicza, w związku z ujawnieniem tajemnic wojska.

MON zagroziło wnioskiem o ściganie posłów Platformy Obywatelskiej, jeśli zawiadomią oni prokuraturę w sprawie przekroczenia uprawnień przez szefa resortu obrony.

„Reakcja MON świadczy o rozpaczliwiej próbie obrony ministra, który nie jest do obrony w tej sprawie” - powiedział Rafał Grupiński.

„Składamy zawiadomienia do prokuratury, bo taki jest nasz obowiązek, gdy widzimy aferę Macierewicza w całej okazałości, przekroczenie prawa. To kwestia 13,5 mld zł, które miały zostać wydane na polską armię, a nie została ona zaopatrzona nawet w jeden porządny helikopter, mimo zapewnień ministra” - argumentował.

Źródło: polsatnews.pl


bg Image