kierwinski9.png

"Skład tej komisji złożonej z szefa koordynatora służb specjalnych, wicemarszałka Sejmu i wiceszefa klubu, to była jasna sugestia dla pana Macierewicza, że coś dziwnego dzieje się w MON" - powiedział w programie "Graffiti" Polsat News poseł Marcin Kierwiński.

Nawiązał do sprawy byłego rzecznika MON i byłego szef gabinetu politycznego ministra Antoniego Macierewicza Bartłomieja Misiewicza, który został pełnomocnikiem zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej ds. komunikacji w spółce. Media informowały, że będzie on zarabiał 50 tysięcy zł miesięcznie i może liczyć na służbowy samochód. Po tej informacji prezes PiS Jarosław Kaczyński zawiesił Misiewicza w prawach członka partii i powołał komisję PiS w celu - jak powiedział - "zbadania całej tej sprawy, jak i tych poprzednich".

Komisja PiS negatywnie oceniła postawę Bartłomieja Misiewicza. "PiS stwierdza, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa i innych sferach życia publicznego" - poinformował członek komisji Joachim Brudziński.

Po posiedzeniu komisji Misiewicz zrezygnował z członkostwa w partii.

Marcin Kierwiński zaznaczył, że "lepiej by było dla nas wszystkich, gdyby nie tylko pan Misiewicz odszedł z PiS, ale gdyby pan Macierewicz złożył dymisję". "Przecież to nie Bartłomiej Misiewicz sam siebie zatrudniał" - zwrócił uwagę.

Poseł wskazał, że sytuacja z Misiewiczem była próbą sił pomiędzy Antonim Macierewiczem, a Jarosławem Kaczyńskim.

"Antoni Macierewicz jest szkodnikiem. Niszczy polską armię, doprowadził do całkowitego zatarcia, kto jest autorytetem w świecie wojskowym a kto nie. Minister Macierewicz po prostu szkodzi polskiemu bezpieczeństwu" - przestrzegł.

Źródło: polsatnews.pl


bg Image