siemoniak4.png

„Przykre są tutaj dwie sprawy: pierwsza – że zrobiono to równo 10 kwietnia, że ten 10 kwietnia wczorajszy będzie się kojarzył z Macierewiczem i z tym spotkaniem, i drugie – że zrobiono to na Wojskowej Akademii Technicznej, zasłużonej uczelni, tworząc pozory jakiejś naukowości, a to była taka sytuacja, nie wiem, jak by zaprosić do najlepszego szpitala, do szpitala na Szaserów jakichś szarlatanów, żeby udawali, że operują” - powiedział w radiowych „Sygnałach dnia” Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, odnosząc do „ustaleń” podkomisji smoleńskiej Macierewicza.

Poseł słusznie zaznaczył, że nie można traktować poważnie tego, co powiedział Wacław Berczyński na tle ustaleń komisji Jerzego Millera, choćby ze względu na nieporównywalny skład obu gremiów. „W komisji Millera byli najlepsi polscy specjaliści, jeśli chodzi o badanie katastrof, a prokuratura wynajęła jeszcze innych polskich naukowców, ekspertów i sporządziła tysiąc-stronicowy raport opinii biegłych, gdzie potwierdziła generalnie wnioski Millera” - podkreślał.

Tomasz Siemoniak zauważył również, że dziś Wacław Berczyński decyzją Antoniego Macierewicza reprezentuje państwo. „Kto jeszcze miał siłę i wczoraj mógł śledzić czat z panem Berczyńskim na jednym z portali, mógł się przekonać o rzeczach, o których on mówi, to znaczy dlaczego okna nie wypadły w wyniku rzekomego wybuchu, bo były z uszczelkami. Znaczy to jest amator i to jest żenujące, że dziś on reprezentuje państwo polskie. I to naprawdę jest bardzo smutny moment pokazujący, co zrobiono z Komisją Badania Wypadków Lotniczych, jak skierowano do niej amatorów, którzy pod z góry założoną tezę próbują coś udowodnić" - powiedział Tomasz Siemoniak.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image