rosati1.png

„Wyłania się nowa polityczna poprawność. Kiedyś poparcie dla integracji europejskiej było przejawem nowoczesności i otwartości. Dziś do dobrego tonu należy walenie w Unię i oskarżanie jej o najrozmaitsze – prawdziwe czy urojone – przewiny” – podkreślił Dariusz Rosati w „Rzeczpospolitej”.

Eurodeputowany wyjaśnił, że „prawica krytykuje Brukselę za wtrącanie się w sprawy wewnętrzne poszczególnych państw członkowskich, za politykę klimatyczną, obronę praw kobiet i napływ imigrantów”, a lewica zarzuca Brukseli bezduszny technokratyzm, sprzyjanie korporacjom międzynarodowym i brak społecznej wrażliwości”. Jako hasło przewodnie nowej poprawności politycznej polityk wskazał „Mniej Europy!".

„Mam jednak złą wiadomość dla wyznawców nowej poprawności politycznej. Ich diagnoza jest fundamentalnie fałszywa” – zaznaczył Dariusz Rosati, mówiąc o tym, że ”to nie Unia Europejska ponosi odpowiedzialność za kryzys”.

Autor artykułu zwrócił uwagę, że jest wręcz przeciwnie, ponieważ winę za kryzys wspólnoty ponoszą „państwa członkowskie, które nie stosowały się do przyjętych wspólnie reguł, często przy tym oszukując i +jadąc na gapę+". „Gdyby państwa członkowskie przestrzegały przyjętych wspólnie ustaleń, zarówno przepisów prawnych jak i uzgodnień politycznych, kryzysów można byłoby uniknąć, a dzisiejsza Europa byłaby w znacznie lepszej kondycji gospodarczej i politycznej” – dodał .

Dariusz Rosati zauważył, że „zbliżający się jubileusz 60-lecia Unii Europejskiej (wcześniej Wspólnot Europejskich) jest okazją do przypomnienia dokonań integracji”. „Trzeba o nich mówić, bo dla młodszych pokoleń utrzymanie pokoju, jednolity rynek i otwarte granice na naszym kontynencie stały się czymś tak oczywistym, że niewartym uwagi” - zasygnalizował. „Nadchodzący jubileusz powinien też stać się impulsem do przeciwstawienia się nowej antyeuropejskiej politycznej poprawności” - podkreślił.

Źródło: rp.pl

 


bg Image