tyszkiewicz1.png

„Bezrozumne jest myślenie, że my zatrzymamy jakiś proces w Unii Europejskiej w pojedynkę. Kraje Grupy Wyszehradzkiej nie pójdą z nami, mamy wspólne środowisko? Kraje Grupy Wyszehradzkiej mają własne interesy” - mówił w programie #RZECZOPOLITYCE Wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych poseł Robert Tyszkiewicz.

W najbliższy weekend, z okazji 60. Rocznicy podpisania traktatów rzymskich, we włoskiej stolicy spotkają się przywódcy krajów członkowskich Unii Europejskiej. Odniósł się do zapowiedzi premier Beaty Szydło, która przestrzegła, że Polska nie podpisze wspólnej deklaracji, jeśli nie będzie ona zawierała postulatów spełniających oczekiwania rządu. Robert Tyszkiewicz zauważył, że „pojawia się nam kalka z katastrofy brukselskiej, że Polska mówi sama czego nie zrobi”.

Poseł nawiązał również do wczorajszej wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Londynie, gdzie prezes PiS miał spotkać się z premier Theresą May. „Ta wizyta w wymiarze dyplomatycznym nie ma żadnego znaczenia. Jarosław Kaczyński pojechał pokazać kto rządzi w polskiej polityce i to demonstracja na użytek wewnętrzny” - podkreślił poseł Tyszkiewicz.

Zaznaczył także, że „dziś sprawy Ukrainy czy Białorusi w Unii Europejskiej zeszły na dalszy plan". "Zawsze tak było, że to my do agendy wprowadzaliśmy sprawę Ukrainy czy Białorusi, a teraz Polska ma inne zajęcia”.

Zwrócił uwagę, że dziś na zaproszenie Platformy Obywatelskiej w Sejmie pojawili się opozycjoniści białoruscy. „Mamy dramatyczny kryzys na Białorusi, trwają aresztowania, również dziennikarzy. Polska pojawia się jako wróg wewnętrzny” - zauważył Robert Tyszkiewicz dodając, że ostatnie spotkania polskich polityków z białoruskimi były nieskutecznym flirtem, a jedyna skuteczna metoda to "konkret za konkret".

Źródło: rp.pl


bg Image