boni.png

"Raport zawiera wiele analiz i sugestii, jak oswajać się ze światem robotów. Nie mówimy tu o maszynach, które wykonują prace automatyczne i zastępują proste czynności, ale o robotach uczących się, sztucznych inteligencjach mogących przetwarzać bardzo szybko duże ilości różnego rodzaju danych, które albo mają wgrane, albo zdobywają je przez sensory. Jesteśmy bardzo ostrożni, jeśli chodzi o stanowienie prawa, bo jest jeszcze wcześnie, a cały obszar się szybko rozwija" - powiedział poseł do Parlamentu Europejskiego Michał Boni odnosząc się do raportu przygotowanego przez Komisję Prawną Parlamentu Europejskiego pt. "Zasady prawa cywilnego w robotyce", który opisuje regulacje dotyczące prawa robotów.

"Gdybyśmy chcieli teraz stworzyć twarde prawo, to zajęłoby to co najmniej dwa lata, a do tego czasu roboty będą już zupełnie inne, jeszcze bardziej sprawne w działaniach. Pracujemy nad opisaniem i skatalogowaniem problemów, żeby się przygotować na przyszłość. Im więcej wiemy i rozumiemy, tym łatwiej będzie się dostosować do zachodzących zmian. Nie uważam, że zaraz są potrzebne twarde regulacje. Chodzi bardziej o stworzenie warunków, w których właściciele, producenci, użytkownicy, operatorzy i konsumenci wspólnie przygotują kodeksy postępowań i norm określających standardy, zarówno w sensie technicznym, jak i etycznym" - dodał polityk.

"Jedni mówią, że roboty grożą naszej wolności i zabiorą nam całą pracę. To nieprawda i mit. Oczywiście, zmienią niektóre miejsca pracy, ale w wielu będą uzupełnieniem. Na każde 800 miejsc zrobotyzowanych przypada 700 nowych. Netto tracimy, ale też zmienią się całe obszary gospodarki i usług. Co nie oznacza, że roboty w systemie zdrowia wyprą lekarzy – czynnik ludzki pozostanie ważny" - podkreślił Michał Boni.

Cała rozmowa: rp.pl


bg Image