lewandowski2.2.png

"Słowa Kaczyńskiego rozeszły się szerokim echem w świecie demokratycznym, podobnie jak jego wcześniejsze wypowiedzi o tym, że uchodźcy są nosicielami zarazków" - mówił w Poranku Radia TOK FM poseł do Parlamentu Europejskiego Janusz Lewandowski komentując wypowiedź prezesa PiS o tym, że wyobraża sobie, iż polski rząd nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję na stanowisku szefa Rady Europejskiej i że uważa, iż szefem Rady nie powinien być człowiek, wobec którego mogą być stawiane zarzuty.  Zauważył, że za "słowami Kaczyńskiego kryje się jakaś prywatna mściwość, która bierze górę na polską racją stanu, a nasza polityka zagraniczna staje się zakładnikiem emocji i kompleksów Jarosława Kaczyńskiego".

Europoseł nawiązał również do spotkania przywódców Francji, Niemiec, Hiszpanii i Włoch, zaplanowanego na 6 marca w Wersalu, pod Paryżem. Podkreślił, że "szczyt G4 bez Polski to dowód na coraz większą izolację w Unii". Wskazał, że taki nastrój podziału ujawnił się już na Malcie, "kiedy ostatni Mohikanin jedności całej Europy, czyli Angela Merkel oświadczyła, że rezygnuje pod wpływem Brexitu, pod wpływem wybryków Orbana, czy Kaczyńskiego". "Przyjechała z misją ostatniej dobrej woli do Warszawy, gdzie usłyszała raczej recepty na dalsze osłabienie i psucie Unii ze strony polskich władz... Wiec pociąg odjeżdża, a spotkanie czterech państw bez Polski jest tego świadectwem" - argumentował.

Odnosząc się do procedury praworządności, którą wobec Polski prowadzi Komisja Europejska powiedział, że KE staje przed problemem "czy iść z sankcjami czy odpuścić?". "Ale jak się odpuści, to tak jakby się przyznało, że w Polsce wszystko jest w porządku, a w to nikt nie uwierzy" - zaznaczył Janusz Lewandowski.

Źródło: tokfm.pl


bg Image