thun1.png

"Wiele europejskich firm nie sprzedaje towarów do nowych krajów członkowskich, w tym do Polski, bo się boi. Wolą nie wysyłać nic na nieznane terytorium. Po części z uwagi na to, że nie mamy euro, ale też z powodu nieznajomości przepisów, różnych praw ochrony konsumenta, różnych procedur i stawek VAT, uregulowań sektorowych, obaw związanych z jakością i cenami usług pocztowych" - wskazała posłanka do Parlamentu Europejskiego Róża Thun, w rozmowie z Barbarą Sową.

Posłanka, która pracuje w PE nad przepisami zakazującymi blokowania geograficznego wyjaśniła, że geoblokowanie polega dziś na "odmowie sprzedaży, dostarczenia produktu lub przyjęcia płatności albo gorszym traktowaniu grupy konsumentów ze względu na obywatelstwo lub miejsce zamieszkania". "Geoblokowanie jest dziś współczesną formą dyskryminacji konsumentów" - dodała.

"Przedsiębiorcom upraszczamy dostęp do wielkiego rynku, oswajamy z myślą o wchodzeniu w nowe, nieznane miejsca, zmniejszając ryzyko i udostępniając akces do 500 mln klientów Unii. Konsumentom zapewniamy bogatszą ofertę. Żyjemy na kontynencie, gdzie oferta jest ogromna, a mimo to konsumenci decydują się w głównej mierze na kupowanie produktów krajowych. To powoduje, że konkurencja jest mniejsza. Otwarcie rynku uprzytomni konieczność pilnego ujednolicenia prawa" - zaznaczyła Róża Thun.

"W 28 krajach funkcjonują różne stawki VAT i procedury z tym związane. Przedsiębiorcy boją się ryzykować, choćby z uwagi na ewentualny konflikt z klientem i konieczność stosowania prawa konsumenckiego kraju, z którego on pochodzi" - wskazała.

Cała rozmowa: gazetaprawna.pl


bg Image