halicki5.png

"Mówimy o fundamentalnej kwestii, czyli niedziałaniu prawa wstecz. No nie można w ten sposób eliminować osób, które, co więcej, mają poparcie właśnie Polaków tych mieszkających w swoich małych ojczyznach, poparcie duże, silne i uzasadnione wieloletnią pracą, tylko dlatego, że ktoś inny ma chrapkę na władzę. Myślę o tej władzy lokalnej, bo tej jeszcze Prawo i Sprawiedliwość dzisiaj nie ma zagwarantowanej" - powiedział w "Sygnałach Dnia" wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska Andrzej Halicki odnosząc się do planowanych przez Prawo i Sprawiedliwość zmian w ordynacji wyborczej, która miałaby wejść w życie jeszcze przed najbliższymi wyborami samorządowymi.

Polityk podkreślił, że "prawo nie może działać wstecz, to jest stara rzymska zasada". "Jeżeli dziś wyeliminujemy tych, którzy mają prawo do tego, by być burmistrzami, prezydentami czy wójtami swoich gmin, to oczywiście będzie to działanie prawa wstecz i na to nie powinniśmy się jako Polacy zgodzić. Dlatego chcemy się odwołać do ich opinii" - dodał Andrzej Halicki, nawiązując do planowanego referendum w tej sprawie przez Platformę Obywatelską.

"Mamy bardzo wątłe jeszcze ciągle mechanizmy demokratyczne. W Polsce należy wzmagać, a nie demontować, wspierać, a nie dezorganizować. Mnie się centralizm nie podoba. Pamiętam go z czasów PRL–u i myślę, że wielu Polakom jednak się nie podoba" - wskazał.

 Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska Andrzej Halicki mówił również o tym, jak obecnie Polska jest postrzegana na arenie międzynarodowej oraz odniósł się do działań Antoniego Macierewicza jako ministra obrony narodowej.

"Pierwszy raz po 1989 roku mamy Europę jako przeciwnika, a nie jako partnera. Odwracamy się od niej. Czy to jest wizja, którą należy wspierać? Nie. Ona zagraża naszemu bezpieczeństwu" - powiedział.

"Antoni Macierewicz nie powinien dotykać się do wojska. Co więcej było zapewnienie, że nie będzie się dotykał. I co mamy? Armię bez głowy, trzydziestu generałów odeszło. To jest efekt roku. Odeszło ponad 250 pułkowników chyba z liczby 800 - to jest armia, która dzisiaj straciła przywództwo - szkolone, cenione w NATO. Jak mamy budować nasze bezpieczeństwo, jeżeli taki demontaż w tym obszarze ma miejsce?" - wyjaśnił Andrzej Halicki.

Cała rozmowa: polskieradio.pl

 


bg Image