kidawa-blonska.png

"Jeżeli kiedykolwiek PiS będzie chciało prowadzić obrady w sposób niezgodny z regulaminem i łamać prawa opozycji, będziemy protestować. Nie wiem w jakiej formie, każda sytuacja jest inna. Jesteśmy zdeterminowani, żeby bronić demokracji i będziemy używać wszystkich legalnych i uczciwych środków w drodze do osiągnięcia celu" - powiedziała wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska w rozmowie z Jakubem Szczepańskim.

Posłanka zwróciła uwagę, że protest opozycji "starali się ośmieszyć politycy PiS". "My podeszliśmy do sprawy niezwykle poważnie. Protestowaliśmy w dzień i w nocy, także w święta i Nowy Rok. Było ogromne, niespotykane dotychczas wsparcie ze strony ludzi. Rekordowe relacje w internecie obejrzały ponad 2 mln Polaków - mniej więcej tyle, co główne wydania serwisów informacyjnych" - relacjonowała wicemarszałek Sejmu.

Małgorzata Kidawa-Błońska odniosła się także do zachowania marszałka Sejmu 16 grudnia 2016 roku. Wyjaśniła, że "kiedy na sali plenarnej jest bardzo nerwowo, marszałek ogłasza przerwę". "Grudniowy spór zaczął się od tego, że marszałek Marek Kuchciński miał zły dzień. Marszałek nie może cenzurować wypowiedzi posłów. Powinien pilnować czasu i łagodzić emocje, a nie dorzucać do pieca łatwopalne materiały" - podkreśliła.

Zaznaczyła również, że "na pewno nie uda się go odwołać, taką moc ma jedynie prezes Kaczyński". "Marszałek Kuchciński powinien jednak usłyszeć, co źle robi, kiedy prowadzi obrady. Jestem zaskoczona jego postawą. Był bardzo dobrym parlamentarzystą, zawsze dobrze się z nim współpracowało. Sprawdzał się jako wicemarszałek" - wskazała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Pytana o ewentualne forsowanie przez PiS odwołania jej z funkcji wicemarszałka Sejmu powiedziała, że bierze "pod uwagę taki scenariusz". "Jak dotąd nikt z PiS oficjalnie nie poinformował mnie o tym, że mam być odwołana z funkcji wicemarszałka" - podkreśliła.

Źródło: fakt.pl


bg Image