schetyna4.png

"Wbrew wyobrażeniom Jarosława Kaczyńskiego wszystko zaczęło się spontanicznie. To była przedziwna sytuacja. Chcieliśmy jako PO tego dnia zrobić konferencję prasową na ważny temat, spoza bieżących spraw. Usłyszeliśmy, żeby jej nie organizować, bo od rana trwa bojkot wszystkich polityków przez dziennikarzy i jak będziemy występować, to media będą rozmazywać nasze twarze. Nas, którzy broniliśmy niezależności mediów i wolności dziennikarzy w Sejmie! W tym momencie poczułem, że coś zaczyna się wymykać spod kontroli, że to nie mieści się w logicznym ciągu zdarzeń. Wiedziałem, że coś wybucha" - powiedział Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, w rozmowie z Anną Wojciechowską i Pawłem Siennickim, odnosząc się do wydarzeń z 16 grudnia 2016 r. "Uświadomiłem sobie, że mamy przesilenie, przełom w parlamencie, że jest wspólnota niezadowolenia z decyzji PiS i marszałka Sejmu. Obok siebie stanęli przedstawiciele różnych partii opozycyjnych. Ten początek nie był przez nikogo wyreżyserowany" - dodał.

Polityk wskazał, że wiedział, "że PiS musi się cofnąć o ten jeden krok. I tak się stało. Dziennikarze wrócili do Sejmu". "Jeśli uznamy, że podobnymi metodami będziemy w stanie zdziałać coś w innych sprawach, jak np.: zmiany w służbie cywilnej czy prokuraturze, to też to zrobimy. Teraz słyszę od części dziennikarzy, że żadnej naszej łaski nie potrzebowali, bo i tak muszą być w Sejmie. Otóż nie muszą. To, że mogą normalnie pracować, to jest konkret. I opozycja swoim protestem ten właśnie cel osiągnęła" - podkreślił Przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

"Kontynuując protest, doprowadziliśmy do sytuacji, w której Jarosław Kaczyński przez 27 dni mógł oglądać Sejm jedynie w telewizji wewnętrznej. W tym czasie nie było PiS w Sejmie. To jest jednoznaczne ostrzeżenie, że zawsze, kiedy będzie łamane prawo, będzie i nasza twarda odpowiedź. PiS nie musiał się cofać, a jednak cofnął. I nikt już, przynajmniej w tej kadencji, nie wyrzuci mediów z Sejmu" - mówił Grzegorz Schetyna. "Wrócimy do protestu, kiedy choćby tylko jeden dziennikarz będzie prześladowany przez PiS w Sejmie za wykonywanie swojej pracy. Wrócimy, gdy PiS kolejny raz będzie łamał prawo, konstytucję i zasady demokracji parlamentarnej. To nasz sposób na pisowski parlamentarny autorytaryzm" - dodał polityk.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej wskazał, że "ludzie naprawdę spali na karimatach w Sejmie podczas świąt i to nie była rozrywka". "Byli tam w ważnej sprawie. Tego nikt nie pokazywał, a to jest właśnie ludzka prawda o tym proteście. Bo robili go ludzie, którymi kierowały konkretne i prawdziwe idee. Przedstawiliśmy je w naszym Dekalogu Wolności. Takie są fakty. Nie robiliśmy tego protestu, by coś 'ugrać'. Jego efektem jest bez wątpienia silniejsza integracja Platformy. Mamy poczucie, że z podniesioną głową jesteśmy w stanie bronić najważniejszych rzeczy, że to Platforma jako największa partia jest liderem opozycji i to wokół naszej aktywności, naszych pomysłów będzie się integrować opozycja" - zaznaczył.

"Prawda jest taka, że Kaczyński, kreowany przez rządowe media na wielkiego demiurga, nie przewidział, że zostaniemy na święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok i Trzech Króli" - mówił Grzegorz Schetyna. Wskazał, że "w sprawie wyjścia z kryzysu nie było żadnych rozmów z PiS. Nie lubię negocjować ze słabszej pozycji. Dlatego nie poszedłem na negocjacje. Jedyna sensowna rozmowa, jaka wchodziła w grę, to z Kaczyńskim u prezydenta Dudy. Ale pierwszy nie chciał przyjść, a drugi w czasie kryzysu pojechał na narty, okazując w ten sposób pogardę dla polskiej demokracji".

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej był pytany o lidera .Nowoczesnej i o to, czy według niego Ryszard Petru jest niedojrzałym politykiem. "Nie oceniałbym go aż tak mocno. Proszę pamiętać, że jednak założył partię, która weszła do Sejmu i skutecznie przejęła część elektoratu m.in. Platformy. W polskiej polityce często dominują skrajne oceny: od zachwytów do wywieszania klepsydr o politycznej śmierci. Tymczasem najczęściej prawda leży gdzieś pośrodku. Wiem to również z własnego doświadczenia, ponieważ nieraz informowano o mojej politycznej śmierci. Zawsze są i lepsze dni, i gorsze. Dojrzałość polityków poznaje się po tym, jak wychodzą z problemów" - mówił.

"Jestem przekonany, że nie można 'dojeżdżać' się w opozycji. Tłumaczyłem to wszystkim, którzy oczekiwali, że powinienem to zrobić. Przeciwnikiem dla opozycji jest dziś Jarosław Kaczyński. Jeżeli zacząłbym dziś wykorzystywać swoją obecną przewagę, próbując dobić Petru, to wpisałbym się w wymarzony scenariusz Jarosława Kaczyńskiego. Tego nigdy nie zrobię. Celem jest wspólna lista opozycji w wyborach. Jeśli dziś będziemy wykorzystywać błędy Nowoczesnej, to zafundujemy Kaczyńskiemu sukces wyborczy. Ten sen Kaczyńskiego się nie ziści" - wskazał Grzegorz Schetyna.

"Jestem politykiem i stoję na straży niezależności Platformy. Polityka polega na tym, żeby szanować niezależność innych, a Jarosław Kaczyński jej nie szanuje. Nie pozwolę, żeby on czy ktokolwiek podniósł rękę na niezależność Platformy. Zrobię wszystko, żeby opozycja była podmiotowa w imię poszanowania demokracji parlamentarnej" - zwrócił uwagę Przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Polityk podkreślił, że "nie może być zgody na język zaczerpnięty ze znanego powiedzenia, że 'władzy raz zdobytej nigdy nie oddamy', nie może być tak, że tych, którzy protestują, będzie się karać do 10 lat więzienia czy 2,5 mln grzywny; to jest esbecki język, język komunistycznej Milicji Obywatelskiej". "I ja się na to nie zgodzę" - mówił.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej pytany o to, czy według niego w Prawie i Sprawiedliwości jest monolit, odpowiedział, że "tak i dopóki będą mieli trójkę na początku w sondażach, tak będzie". "My, w podobnym okresie rządów co oni, szybowaliśmy w górę, choć nie rozdaliśmy pieniędzy. Oni zaś musieli rozdać, by utrzymać poparcie wyborcze, dlatego ich zjazd będzie szybszy. Przyszły rok będzie decydujący. Nie bez powodu widać wyraźnie, że Kaczyński szykuje scenariusz przyśpieszenia wyborów samorządowych" - wskazał.

"Dla mnie jest najważniejsze, żeby Platforma była liderem opozycji i wokół własnego doświadczenia, mądrości koordynowała odbudowę silnej opozycji. Uważam, że to, co jest moim największym sukcesem, to zachowanie naszej politycznej podmiotowości. Ludzie PO mogli z podniesioną głową bić sobie brawo, że zamknęliśmy ten protest podmiotowo. I teraz ta nowa Platforma jest w stanie poprowadzić do wyborów całą opozycję" - zaznaczył Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna.

Cała rozmowa: polskatimes.pl


bg Image