kidawa5.1.png

"Zakończyliśmy protest we właściwym momencie. Dziennikarze wrócili na starych zasadach do Sejmu, tu osiągnęliśmy sukces. Drugim postulatem było prawidłowe przyjęcie budżetu i niestety tak się nie stało. Przecież jak ma się większość, można przegłosować wszystko, bez bałaganu i rewolucji. Nie rozumiem działań PiS" - powiedziała wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, w rozmowie z redaktorem Sławomirem Jastrzębowskim.

"Przede wszystkim nie okupowaliśmy sali sejmowej, tylko przebywaliśmy w niej, oczekując na to, by marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił posiedzenie" - wyjaśniła Małgorzata Kidawa-Błońska. "Nie może być tak, że marszałek ogranicza wolność posłów w Sejmie. Ma prawo się z nami nie zgadzać, wyznaczyć czas wypowiedzi i go twardo przestrzegać, ale nie może być cenzorem" - powiedziała.

Odnosząc się do kwestii legalizacji leczniczej marihuany przyznała, że "presja społeczna na posłów jest bardzo duża". Wyraziła nadzieję, że będzie produkt będzie "dostępny w aptekach dla wszystkich osób potrzebujących". "Bo jeżeli coś może pomóc ludziom w cierpieniu, w chorobie, to powinno być dostępne. Mam nadzieję, że pamięć o Tomku spowoduje, że posłowie będą działać bardziej dynamicznie" - powiedziała, nawiązując do śmierci Tomasza Kality, byłego rzecznika SLD, który zmarł 16 stycznia 2017 roku w wieku 38 lat.

Pytana o rzekomy konflikt pokoleniowy w Platformie Obywatelskiej podkreśliła, że "sporu nie ma". "Dokładnie wiemy, czego chcemy, wszystkie informacje o podziale Platformy Obywatelskiej są nieprawdziwe" - zaznaczyła. Zwróciła uwagę, że "odkąd powstała Platforma, nie ma tygodnia, aby dziennikarze nie pytali, czy już się rozpadamy, czy są nowe frakcje". "A różnice muszą być, bo jesteśmy partią ludzi aktywnych, samodzielnie myślących i wolnych" - wskazała.

Źródło: se.pl


bg Image