gawlowski.png

"Płacić słono będą wszyscy. My nie widzieliśmy potrzeby wpisywania stawek maksymalnych dla przedsiębiorców, którzy przecież już płacą za wodę i ścieki. Co prawda art. 9 dyrektywy wodnej mówi o tym, że państwa członkowskie muszą uwzględniać zasadę zwrotu kosztów świadczonych usług wodnych, biorąc pod uwagę koszty ekologiczne i materiałowe, ale uznaliśmy, że nakładając na spółki wodne opłatę środowiskową, spełniamy wymogi tego przepisu" - powiedział przewodniczący sejmowej  Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, poseł Stanisław Gawłowski, odnosząc się do projektu nowelizacji Prawa wodnego przedstawionego przez Ministerstwo Środowiska. "Obecnie rząd złożył wiele obietnic, m.in. dotyczących inwestycji, i rozpaczliwie szuka pieniędzy" - dodał.

"My proponowaliśmy stawki, zgodnie z którymi cała energetyka płaciłaby rocznie około 70 mln zł. To niewiele, np. sama PGE wydaje na sponsorowanie dwóch klubów sportowych 40 mln zł. Z hodowcami ryb uzgodniliśmy, że skorzystamy z rozwiązań niemieckich i zwolnimy z opłat podmioty mające stawy z rybami karpiowatymi. Mechanizmu nie mogliśmy natomiast wprowadzić dla hodowców ryb pstrągowatych, więc musieliśmy zdecydować się na niewielkie opłaty" - wskazał polityk.

Stanisław Gawłowski zauważył, że "warto przeanalizować i wprowadzić rozwiązania, na które zdecydowali się Holendrzy". "Wprowadzili dodatkową stawkę dla firm chcących inwestować na terenach zalewowych. Muszą płacić dodatkowo za utrzymanie urządzeń przeciwpowodziowych. Nie widzę natomiast możliwości regionalnego różnicowania stawek, to niekonstytucyjne" - podkreślił.

Źródło: Puls Biznesu, nr 249 (4763), 30.12.2016-1.01.2017 r.


bg Image