siemoniak3.1.png

"Takiego kitu nikt normalny nie przyjmie. Jarosław Kaczyński, gdy zobaczył 13 grudnia jak mało zwolenników PiS-u przyszło na ich manifestację, postanowił mobilizować swoich zwolenników, którzy obserwując to, co się dzieje w telewizji zaczęli powątpiewać w dobrą zmianę i w to, że jest dla niej masowe poparcie" - mówił wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak w programie "Jeden na jeden", nawiązując do wypowiedzi prezesa PiS, który w wywiadzie dla jednego z tygodników protest opozycji w Sejmie nazywał puczem.

"Jeżeli ktoś mówi tak niestworzone rzeczy, zarzuca nam antydemokratyczne działania to zaostrza sytuację" - zaznaczył Tomasz Siemoniak. Dodał, że "jeśli już to głównym przywódcą puczystów jest Marek Kuchciński, bo on tę sytuację zorganizował, sprowokował i nie umiał jej rozwiązać". Wiceprzewodniczący zwrócił uwagę, że "marszałek Kuchciński utracił zdolność do działania w Sejmie".

"On nie umie sam decyzji o przerwie podjąć bez patrzenia na prezesa. To jest problem. Gdyby politycy wokół Kaczyńskiego mieli trochę podmiotowości być może nie doprowadziłoby to do takiego kryzysu" - powiedział.

"Piłka jest po stronie rządzących. Myślę, że święta, być może Nowy Rok doprowadzą do takiej refleksji, że prowadzą Polskę na skraj przepaści po prostu" - mówił Tomasz Siemoniak.

Źródło: tvn24.pl 


bg Image