kluzik3.png

"O ile Jarosław Kaczyński, mam poczucie, że jest w histerii po prostu, bo tak bardzo boi się, że straci choć kawałek kontroli, że wysuwa tak absurdalne oskarżenia w stronę opozycji, o tyle otoczenie to jest skrajny cynizm" - powiedziała w programie "Graffiti" posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska, nawiązując do wypowiedzi prezesa PiS, który w wywiadzie dla jednego z tygodników protest opozycji w Sejmie nazywał puczem.

"Myślę, że większość z nas ma w pamięci zamach stanu, którego próbowano dokonać w lipcu w Turcji. Przypomnę: wojsko, blokowanie mostów, opanowanie lotnisk, wielka siła. Więc to byłby pierwszy na świecie pucz dokonany za pomocą kartki z napisem "wolne media". No to jest tak absurdalne..." - mówiła posłanka w rozmowie z Martą Kurzyńską.

Joanna Kluzik-Rostkowska przywołała wypowiedź prezesa PiS, który stwierdził, że opozycja wcześniej przygotował się do "puczu" ponieważ zamówiła do Sejmu kanapki.

"Gdyby Jarosław Kaczyński miał rację, oznaczałoby, że Joachim Brudziński i Marek Kuchciński są z nami, ponieważ to oni są autorami pomysłu kanapek" - wyjaśniła. "Rozumiem, że Brudziński czy Kuchciński boją się powiedzieć prezesowi, że to prezydium Sejmu zdecydowało, że będą kanapki, bo mieliśmy głosować do 24:00, natomiast przecież ta rozmowa była autoryzowana i nie sądzę, żeby te rozmowy autoryzował sam Kaczyński bez wsparcia biura. Nie wierzę, że jego współpracownicy nie wiedzieli, jak to było z kanapkami" - mówiła posłanka.

Joanna Kluzik-Rostkowska przyznała, że PiS-owi udało się zjednoczyć opozycję. "Jeżeli PiS-owi coś się udało przez to, co ostatnio zrobił, to na pewno udało się stworzyć taki nastrój wspólnoty i dzisiaj jesteśmy znacznie bardziej zaprzyjaźnieni z Nowoczesną, niż to jeszcze było 2 tygodnie temu" - relacjonowała.

Źródło: polsatnews.pl


bg Image