pomaska3.png

"Mówienie, że opozycja została dopuszczona do głosowania to farsa. My nawet nie zostaliśmy dopuszczeni do połowy sali, gdzie są mikrofony. Te były odgrodzone kordonem posłów PiS, którzy mówili do nas: [spadaj]" - powiedziała w "Poranku Radia TOK FM" poseł Agnieszka Pomaska odnosząc się do piątkowych głosowań budżetowych w Sejmie przeniesionych na Salę Kolumnową.

"Tak się budżetu nie proceduje, nie mówiąc już o tym, jak marszałek czytał poprawki do ustawy. Okazuje się, że posłowie nie wiedzieli za czym głosują. Zaczęli podnosić ręce i widać posłankę Szczypińską, a później i minister Rafalską, która pokazuje, żeby jednak rąk nie podnosić, bo to nie te numerki. Posłowie głosowali nie za poprawkami do budżetu tylko za numerkami. To jest coś skandalicznego. To na pewno nie było posiedzenie Sejmu, na którym przyjmowano budżet. Chyba nikt w to nie wierzy. Nie wyobrażam sobie, by nie było powtórki głosowania nad budżetem" - podkreśliła.

Posłanka odniosła się także do protestów i demonstracji przeciwko obecnej władzy. "Zarzuty PiS wobec opozycji, że protesty przed Sejmem i Pałacem Prezydenckim były wcześniej przygotowane świadczą o paranoi rządzących. Paranoje, które co chwilę produkuje PiS chyba potwierdzają, że ta partia jest na granicy jakiegoś szaleństwa. Przyznam, że widziałam w oczach Jarosława Kaczyńskiego furię. Nie wiem, czym to było powodowane, czy to było chwilowe, ale nie mam pewności, czy sam Kaczyński wie, co dzisiaj robi".

Źródło: tokfm.pl


bg Image