borusewicz1.png

"To senator PiS Jan Maria Jackowski poprosił o przerwę w obradach do 19 października - aby Senat miał czas na przygotowanie się do debaty nad informacją prezesa Rzeplińskiego. Tyle że w dniu wskazanym przez senatora Trybunał miał akurat obradować nad regulaminem wyboru nowego prezesa. Podejrzewam, że kolizja terminów nie była przypadkowa. Sam jednak w momencie złożenia wniosku nie wiedziałem o niej. Gdy już się dowiedziałem, przedłużyłem przerwę o kolejny dzień. I tym właśnie, jak się teraz okazało, stworzyłem zagrożenie" - relacjonował wicemarszałek Bogdan Borusewicz, komentując decyzję marszałka senatu z PiS o odsunięciu Borusewicza od prowadzenia obrad Senatu.

Przyznał, że demokracja w Polsce "ciągle jeszcze trwa", ale  "mocno cierpi z powodu dziwnych nawrotów ku autorytarnej przeszłości". Przestrzegł jednak, że "jeżeli partii rządzącej uda się uzależnić od siebie sądownictwo konstytucyjne i powszechne - a z zapowiedzi wynika, że taki jest cel - będzie to oznaczać koniec naszej praworządności". „Moje pokolenie, które raz już wywalczyło Polskę demokratyczną i praworządną, naprawdę nie dopuści do realizacji takiego scenariusza” – podkreślił Bogdan Borusewicz. Pytany czy opozycji "starczy sił i energii" zapewnił, że tak, ponieważ od czarnego protestu do opozycji dołączyło nowe pokolenie. „Ono urodziło się w Polsce demokratycznej i praworządnej - oddychało tymi wartościami jak powietrzem, nie czuło więc ich wagi i znaczenia. Teraz, w obliczu bezpośredniego zagrożenia, zaczyna nabierać świadomości” – argumentował. Wicemarszałek Senatu wyraził zaniepokojenie, Polska, którą pomagał budować od 1989 roku, poszła w tak złym kierunku. Skutek będzie taki, że protestów będzie przybywać.

Bogdan Borusewicz odniósł się również do medalu wręczonemu Andrzejowi Rzeplińskiemu tłumacząc, że „należy się ogromny szacunek za to, jak broni praworządności”. „Dzięki niemu Trybunał Konstytucyjny nadal istnieje i nie jesteśmy bezradni” - zaznaczył. Senator zwrócił uwagę, że „opanowanie Trybunału miało być przecież w planie PiS rozgrywką wstępną, przygotowaniem do dalszych kroków. Tymczasem okazało się rozgrywką zasadniczą, dzięki czemu udaje się na razie powstrzymywać wiele innych planowanych działań”. „PiS-owi chodzi o to, aby polskie państwo przyjęło zasady zbliżone do zapisanych w konstytucji kwietniowej z 1935 roku. Różnice pomiędzy władzą wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą zostały wówczas zatarte, co pozwoliło scentralizować całą władzę w jednych rękach”. – zasygnalizował.

Źródło: newsweek.pl


bg Image