mroczek.png

"Teraz słyszymy o zakupie w Mielcu kilku nieuzbrojonych śmigłowców na potrzeby wojsk specjalnych. To karykatura programu śmigłowcowego, który miał zwiększyć potencjał obronny i gospodarczy przez wejście trzeciego podmiotu produkującego śmigłowce" - zaznaczył wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej Czesław Mroczek, nawiązując do zakończonych rozmów z francuską firmą Airbus Helicopters w sprawie zakupu śmigłowców Caracal dla polskiej armii.

Pytany "dlaczego w ubiegłym roku wybrano akurat caracale?" podkreślił, że "pozostałe dwie oferty nie spełniły wymogów". "Pierwsza nich, AgustyWestland dotycząca AW-149, zakładała, że śmigłowce mogą być dostarczone w 2019 roku, a wymagaliśmy dostawy już w 2017. Oferent zaproponował więc dostarczenie śmigłowców cywilnych, co było niedopuszczalne. W drugiej ofercie [koncernu Sikorsky] była mowa o dostarczeniu śmigłowców bez wyposażenia. Tylko caracal spełnił wszystkie wymogi" - argumentował.

Poseł zasygnalizował, że podziewa się ze strony rządu "niewielkich zakupów w Świdniku". "Największą zagadką jest jednak, co tam kupimy. Skoro Jarosław Kaczyński zapowiedział, że kupimy "supernowoczesne śmigłowce", to może się okazać, że kupimy głuszce, czyli zmodernizowane sokoły. Czyli nie to, co potrzebne wojsku, tylko to, z czego musi się rozliczyć PiS przed opinią publiczną" - zwrócił uwagę.

"Chcieliśmy mieć stuprocentowy nadzór nad modernizacją i serwisem nowych śmigłowców" - zaznaczył. Wyjaśnił, że "to gwarantują państwowe Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi". "Zakłady w Mielcu i Świdniku należą do właścicieli zagranicznych" - dodał.

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image