siemoniak1.png

"Antoni Macierewicz wielokrotnie mówił o konieczności „odwrócenia reformy dowodzenia”, która weszła w życie w 2014 r. To może oznaczać zmiany na dziesiątkach czy nawet setkach stanowisk. Dymisja dowódcy GROM i inspektora sił specjalnych wskazuje na charakterystyczne dla działania tej administracji chaos i nerwowość" – powiedział w rozmowie z Pawłem Wrońskim wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak. Dodał, że to "przykre, że dotyka to GROM - jednostki, która jest perłą w koronie sił zbrojnych".

"Po co minister łamie te zasady i wprowadza możliwość niemal dowolnego awansowania? Być może po to, by przypodobać się kadrze oficerskiej. To jest psucie wojska" - podkreślił Tomasz Siemoniak.

Polityk zauważył, że "wojskowi nie są od protestowania, ale od wykonywania rozkazów". "Mają jednak świadomość, że są wykorzystywani przez Macierewicza do budowania jego politycznej kariery. Mają dosyć tego, że MON jest wciąż - za sprawą złej aktywności ministra i jego ekipy - na czołówkach gazet" - zaznaczył wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Tomasz Siemoniak odniósł się również do apelu pomięci osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej, który jest odczytywany podczas każdej uroczystości państwowej z udziałem wojska.

"Apele poległych nie powinny dzielić Polaków, tak jak nigdy nie dzieliła ich tradycja obrońców ojczyzny. Mam zresztą nadzieję, że w przyszłości nie będzie dzielić. Te apele godzą w autorytet wojska, żołnierzy, ale także w dobrą pamięć ofiar tej katastrofy. Wiem, że duża część wojska jest tym zbulwersowana. Sam zresztą 1 września pod Grobem Nieznanego Żołnierza stałem na uroczystości i byłem wstrząśnięty" - zaakcentował polityk.

Źródło: wyborcza.pl


bg Image