schetyna4.png

"PiS będzie chciał wykorzystać sprawę Warszawy do tego, by rozpocząć wojnę z samorządami, odebrać im wiarygodność. I to w skali całego kraju" - powiedział przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna w rozmowie z Renatą Grochal. 

Polityk przestrzegł, że mają temu służyć m.in. "kontrole CBA, kierowanego dzisiaj przez polityków PiS, w urzędach marszałkowskich w związku z wykorzystaniem środków europejskich". "PiS chce pokazać, że tylko scentralizowane państwo może dobrze dbać o interesy obywateli. Będą spektakularnie działać w Warszawie, by później robić tak samo w innych miastach" - wyjaśnił.

Odnosząc się do sprawy reprywatyzacji przewodniczący podkreślił, że "trzeba zrobić niezależny, zewnętrzny audyt i pokazać, co się działo z reprywatyzacją przez ostatnie 26 lat". Przypomniał, że gdy Platforma objęła władzę w 2008 roku "rozpoczął się światowy kryzys" i rząd musiał "pilnować budżetu". - Dokładanie do tego reprywatyzacji byłoby szaleństwem - zwrócił uwagę. "PiS nawet podczas głosowania nad małą ustawą reprywatyzacyjną wstrzymał się od głosu" - zaznaczył.

Pytany o wywiad w tygodniku "Do Rzeczy" Grzegorz Schetyna doprecyzował, że "tylko partia szerokiego spektrum może odebrać PiS władzę, a nie partia lewicowa czy prawicowa". "Tylko partia szerokiego centrum, bez radykalizmów lewicowych i prawicowych, jest w stanie w przyszłym Sejmie rozmawiać o koalicji z liberalną lewicą i z nienacjonalistyczną prawicą" - wskazał.

Przewodniczący zauważył, że "można było dać ludziom 500+, bo nasz minister zostawił 9 mld zł z aukcji LTE, a prezes NBP Marek Belka następne 8 mld". "Nie chodzi o to, żeby dawać, ale o to, by stworzyć możliwości pracy, zaangażowania - czyli liberalizm bardziej wrażliwy społecznie" - uzasadnił.

Źródło: wyborcza.pl


bg Image