schetyna8.png

- Jeżeli w wyborach parlamentarnych będzie nadal obowiązywał system liczenia głosów metodą D’Honta, to promowane będą największe ugrupowania. Dlatego opozycja musi ze sobą rozmawiać i współpracować. Chodzi o to, żeby za trzy lata stanąć obok siebie, ustalić wspólny program i stworzyć jedną listę - podkreślił przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna  w rozmowie z redaktor Malwiną Gadawą.

Grzegorz Schetyna zwrócił uwagę, że "negatywne emocje mogą utrudnić budowanie wspólnego frontu w przyszłości". - Jeżeli ktoś dzisiaj walczy głównie o to by być liderem opozycji, to tym samym bardziej pomaga PiS-owi i Jarosławowi Kaczyńskiemu niż sobie, to szkodzi tak ważnemu dla pokonania PiS-u projektowi współpracy - zaznaczył.

Pytany o kwestię reprywatyzacji w Warszawie przewodniczący zauważył, że "urzędnik, którego dotyczą wątpliwości został zatrudniony, kiedy Warszawą rządził komisarz mianowany za czasów rządów PiS". Dodał, że "problem reprywatyzacji trwa od lat i należy go w końcu rozwiązać". - Ta sprawa jest poważna i cała klasa polityczna musi zareagować i pomóc Warszawie, pomóc władzom stolicy ustalić jasne przepisy, żeby proces reprywatyzacji był uregulowany. Jest już mała ustawa reprywatyzacyjna autorstwa PO, która robi poważny krok w dobrą stronę - podkreślił.

Nawiązując do kwestii programowych Grzegorz Schetyna wskazał, że "Platforma wraca do liberalno-konserwatywnych korzeni, które legły u podstaw naszej partii". Przypomniał, że "taka była Platforma, którą kiedyś zakładaliśmy". Doprecyzował, że "mówiąc o chadeckim charakterze partii" miał na myśli "ugrupowanie, w którym nie ma radykalizmów". - Chcemy być politycznym centrum z dwoma mocnymi filarami - liberalnym i konserwatywnym - wyjaśnił.

Grzegorz Schetyna zapowiedział, że Platforma nie będzie "ścigać się z PiS-em na obietnice i walczyć o to, kto potrafi rozdać więcej pieniędzy". - Chcemy dać możliwości obywatelom, zbudować aktywne, obywatelskie społeczeństwo, które będzie wiedziało, że to od nich wiele zależy - poinformował.

Nawiązując do kwestii polityki zagranicznej przewodniczący zauważył, że "jeżeli obok kanclerz Niemiec i prezydenta Francji jest dziś premier Włoch, a nie premier Beata Szydło to znaczy, że wypadliśmy z Trójkąta Weimarskiego, że Włosi zajmują miejsce Polski, która była przykładem polityki sukcesu". Wyraził zaniepokojenie faktem, że "Polski rząd jest wskazywany jako problem, jako ten, który nie szanuje praworządności". 

Przestrzegł, że za złą "opinię w Europie będziemy słono płacić i odbudowywać ją przez długie lata". Zasygnalizował, że "to będzie szkodliwe nie dla polityka Jarosława Kaczyńskiego, ale dla milionów Polaków".

Źródło: Polska The Times, Nr 69 (1535), str.  8-9.


bg Image