schetyna7.png

 - Jeśli najpotężniejszy polityk świata zwraca się do prezydenta Polski ze słowami pouczenia, to przypomina mi to napomnienia skierowane do azjatyckich dyktatorów. I to mnie wcale nie cieszy – mówił w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem i Michałem Szułdrzyńskim Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna, odnosząc się do słów na temat przestrzegania prawa w Polsce wypowiedzianych przez prezydenta USA Baracka Obamę podczas ubiegłotygodniowego szczytu NATO w Warszawie.

Polityk wskazał, że „jednocześnie dobrze, że PiS się przekonało, że jego działania – sparaliżowanie Trybunału, przejęcie mediów publicznych, likwidacja służby cywilnej i inne projekty przepychane butem w Sejmie – są obserwowane i analizowane przez najważniejsze kraje oraz polityków na świecie”. - Nie jesteśmy bezludną wyspą. Amerykanie mają kontakty w Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej, dobrze rozumieją co się dzieje - dodał.

Grzegorz Schetyna nawiązał również do zarzutów do opozycji w sprawie próby odwołania szczytu NATO w Warszawie, tłumacząc te oskarżenia jako absurdalne. - NATO to coś więcej, niż rządy PiS w Polsce. NATO i USA bronią polskich obywateli i naszego kraju a nie partii Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy dawno zapomnimy o PiS, NATO będzie trwało. Na tym polega różnica w postrzeganiu strategicznych celów - podkreślił przewodniczący.

Rozmowa dotyczyła także decyzji podjętych podczas spotkania państw członkowskich. - Ze strony USA i NATO wysłanie w nasz region czterech batalionów i brygady to jest naprawdę dużo. Jeszcze półtora roku temu słyszelibyśmy wewnątrz samego NATO, że takie pomysły to antyrosyjska prowokacja - zwrócił uwagę Grzegorz Schetyna. Przewodniczący zaznaczył, że to świadczy o zmianie postrzegania przez naszych sojuszników międzynarodowej sytuacji. - My zdania na temat Rosji nie zmienialiśmy - dodał.

Przewodniczący podkreślił, że to dzięki "prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu szczyt NATO odbył się w Warszawie, a rząd Prawa i Sprawiedliwości to wszystko zawłaszcza". - Każdy pisze swoją politykę i swoją historię, ale elementarna przyzwoitość jednak obowiązuje - wskazał rozmówca.

Źródło: rp.pl


bg Image