kopacz5.png

- Nawet ci, którzy zagłosowali za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE, już dzisiaj mają takiego swoistego kaca moralnego i mówią: my właściwie tak na próbę zaproponowaliśmy to wyjście, nie licząc tak naprawdę, że opuścimy Unię - zwróciła uwagę w programie Wirtualnej Polski #dziejesienazwyo wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej Ewa Kopacz. - To jest o tyle niebezpieczne, że przenosi się też na polskie podwórko, bo dotyczy obszaru odpowiedzialności polityków za słowa - dodała.

Nawiązując do reform Unii Europejskiej zaproponowanych przez Francję i Niemcy, czyli m.in.: stworzenie wspólnej armii czy prowadzenie jednej polityki zagranicznej i gospodarczej Ewa Kopacz zaznaczyła, że Polska nie może być tylko "wątpliwą ozdobą tego towarzystwa". - Polska ma pojechać tam z bardzo konkretną propozycją, która mówi: nie ma dzisiaj nic gorszego niż rozbicie UE - wskazała.

Wiceprzewodnicząca zasygnalizowała, że propozycje, które będzie przedstawiał szef MSZ, powinny być "najpierw omówione w parlamencie". - Niezależnie od tego, czy są wakacje, czy jest przerwa, powinno się odbyć nadzwyczajne posiedzenie Sejmu - apelowała. Ewa Kopacz argumentowała, że "temat jest wyjątkowo poważny, a nasza delegacja powinna mieć jak najsilniejszą legitymację do przedstawienia stanowiska Polski". - Więc uważam, że posiedzenie w środę, najpóźniej w czwartek i tylko wyłącznie dotyczące spraw europejskich - wyjaśniła.

Posłanka wyraziła nadzieję, że politycy PiS "będą wsłuchiwać się w doświadczonych polityków, którzy w poprzednich kadencjach z polityką zagraniczną mieli coś wspólnego". - Będą chcieli uznać, że ta legitymacja musi być szeroka, nie tylko taka, którą będą firmować posłowie opcji rządzącej - mówiła.

Źródło: wp.pl


bg Image