siemoniak_pap.png

- Wiem o tym, że jeśli chodzi o żołnierzy, czy lotników, oni zawsze będą za tym żeby się sprawdzać w różnych, trudnych sytuacjach, ale odpowiedzialność ponoszą politycy i muszą patrzeć bardzo szeroko na te sprawy - powiedział wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska Tomasz Siemoniak komentując decyzję o wysłaniu polskich żołnierzy do walki z tak zwanym Państwem Islamskim.

- Wystąpiliśmy, jako klub Platformy o informację rządu na posiedzeniu sejmu, bo to sprawa bardzo kontrowersyjna i budząca wątpliwości - podkreślił. - Wydaje mi się, że rząd z jakiś powodów, być może takich właśnie, jak sugerują niektórzy eksperci, przypodobania się Stanom Zjednoczonym przed szczytem podjął decyzję dość szybko, dość zaskakująco i wydaje mi się, że nie widzi w ogóle dalekosiężnych skutków tej decyzji - mówił w rozmowie z Moniką Olejnik.

Tomasz Siemoniak relacjonował, że "temat takiej misji był co najmniej od września 2014 r.". - Myśmy świadomie takiej decyzji nie podjęli uznając, że mamy misję w Afganistanie, mamy misję w Kosowie, ponad 400 polskich żołnierzy jest wciąż za granicą - przypomniał. - Polska ponosi część odpowiedzialności za bezpieczeństwo światowe, natomiast wmawianie ludziom, że to nic takiego jest bardzo nieuczciwe - zaznaczył polityk.

Poseł nawiązał też do artykułu "Gazety Wyborczej" o kontaktach Antoniego Macierewicza z byłym współpracownikiem SB Robertem Luśnią. - Okazuje się, że największy lustrator III RP ma wokół siebie przez wiele lat agenta SB, że krystalicznie rzekomo uczciwy i skoncentrowany bezinteresownie na sprawach ojczyzny Antoni Macierewicz ma spółki, spółeczki, wokół nich, jakieś dziwne relacje i dziwne przelewy - powiedział.

Tomasz Siemoniak wskazał, że "ten tekst to jest kolejna cegiełka pokazująca, że PiS wskazał na to stanowisko osobę, która nie powinna tych funkcji pełnić, bo zbyt dużo tych dziwnych relacji, zbyt dużo tych wątpliwości i naprawdę autorytetowi ministra obrony to po prostu nie służy".

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image