siemoniak3.1.png

- Robiłem wszystko, aby Polska była bardziej bezpieczna - powiedział programie "Sygnały dnia" wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak, odnosząc się do zarzutów obecnego szefa MON - Antoniego Macierewicza.

Poseł zwrócił uwagę, że stanowisko ministra obrony "to nie jest miejsce dla skandalistów, to nie jest miejsce dla fantastów i nie jest miejsce dla polityków, którzy chcą kosztem spraw bezpieczeństwa budować swoją pozycję".

Polityk wyjaśniał w rozmowie z Piotrem Goćkiem, że zarzuty o bezbronności Polski mogą zostać źle odebrane przez naszych sojuszników z NATO. - Mówienie przez Antoniego Macierewicza w Sejmie, że Polska była bezbronna, jest bardzo niestosowane i wobec Wojska Polskiego, i wobec naszych sojuszników - zaznaczył. - Cóż oni myślą o Polsce, jeśli słyszą od polskiego ministra obrony, że ich sojusznik był bezbronny. To co? Te sojusze są nic niewarte? To, co robią Stany Zjednoczone, inne państwa wspólnie z nami? - pytał.

Wiceprzewodniczący odniósł się do współpracy opozycji w Komitetem Obrony Demokracji. - Każdy ma swoją tożsamość i chce ją podkreślać. Do wyborów jest bardzo daleko. Ważne jest, żeby w najważniejszych sprawach się porozumiewać. Tego dowodem był marsz, tego dowodem było sobotnie wystąpienie Grzegorza Schetyny, Ryszarda Petru i Władysława Kosiniaka–Kamysza, czyli takie silne porozumienie opozycji parlamentarnej. Więc to nie chodzi o to, żeby teraz tworzyć jedną partię i żeby mówić jednym głosem. Polacy mają różne opinie, mają różne wrażliwości i chodzi o to, żeby zgodnie działać w tych sprawach najważniejszych i przeciwstawiać się temu, co robi PiS - podkreślił.

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image