siemoniak.png

- To nie jest tak, że Amerykanie będą coś robili dla Polski wbrew europejskim sojusznikom. My musimy mieć dobre relacje i ze Stanami Zjednoczonymi, i z europejskimi najważniejszymi sojusznikami. O to drugie już zupełnie w tej chwili nie dbamy, jak widać - mówił wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak w programie "Jeden na jeden". Odniósł się w ten sposób do wypowiedzi niemieckiej minister obrony narodowej Ursuli von der Leyen oraz urzędnika amerykańskiego Pentagonu Jamesa Townsend'a, którzy oświadczyli podczas międzynarodowej konferencji GLOBSEC, że NATO nie wybuduje w Polsce stałych baz wojskowych.

- Nie łudźmy się. Stany Zjednoczone bardzo uważnie śledzą sytuację w Polsce i dokładnie wiedzą, co się tutaj dzieje - zaznaczył Tomasz Siemoniak. Zwrócił uwagę, że polskie władze nie zdają sobie sprawy ze skutków politycznych swoich decyzji.

- Wolałbym, żeby nasz prezydent spotykał się z prezydentem amerykańskim bilateralnie, długo i przy stole, czy żeby to ministrowie robili ze swoimi amerykańskimi odpowiednikami. Pouczanie Amerykanów w dyskusji panelowej i publicznej nie jest najlepszą metodą - podkreślił.

Tomasz Siemoniak odniósł się także do ostatnich incydentów wojskowych na Morzu Bałtyckim. - Ze strony rosyjskiej to jest takie prowokowanie napięcia, budowanie złej atmosfery i też pokazywanie tego, że są skrajnie niezadowoleni z tego, że Stany Zjednoczone są obecne na Bałtyku, co do którego Stany Zjednoczone mają jakieś szczególne zamiary - powiedział.

Źródło: tvn24.pl


bg Image