schetyna2.png

- Ten kurz opadnie za tygodnie, miesiące, lata i chciałbym żeby zawsze ta postać i rola polskiej „Solidarności” została w tych annałach historii zapisana złotymi zgłoskami. To od nas to zależy - mówił Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna w programie "Gość Rada ZET", odnosząc się do opublikowanych przez IPN materiałów dotyczących Lecha Wałęsy.

"Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna lider Platformy Obywatelskiej, witam.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Czy pójdzie pan w marszu w obronie Lecha Wałęsy, jeden w Warszawie w sobotę, drugi w niedzielę w Gdańsku.

Będę w sobotę w Warszawie, tak. Mamy dzisiaj, popieramy tę demonstrację jako partie opozycyjne, te parlamentarne, no i chcemy, szczególnie że symboliczna jest, moment jest ważny i sprawa symboliczna, bo chodzi o obronę dobrego imienia Lecha Wałęsy, więc wszyscy powinniśmy tam być.

A przekonuje pana Lech Wałęsa, który mówi niczego nie podpisywałem, na nikogo nic nie mówiłem?

Nie, jest mało przekonywujący i broni się w sposób taki pogrążający właśnie tworzący jeszcze dodatkowych, dodatkową masę problemów. I to jest niedobre, że reaguje na każdą rzecz, na każdą informację, na każdy news, który jego dotyczy, reaguje jeszcze z zewnątrz zza granicy, to wygląda mało poważnie, za dużo w tym jest emocji, a za mało takiego…

To kogo pan chce bronić, jakiego Lecha Wałęsę pan chce bronić?

Ja chcą bronić Lecha Wałęsy, symbolu polskiej „Solidarności”, polskiego zwycięstwa, obalenia komunizmu, chcę bronić Lecha Wałęsy, który w grudniu 79 r. mówił, że powstanie pomnik ofiar Grudnia 70 r. za rok, i że wszyscy przyniosą tam po jednym kamieniu i go zrobią, jeżeli nie będzie zgody władz. Chcę go bronić wtedy, kiedy był w Arłamowie, kiedy wszyscy drżeliśmy, że podobnie, jak inni, złamani liderzy, przywódcy, działacze „Solidarności” zdradzi sprawę wolności. Nie zrobił tego i takiego go chcę pamiętać.

A powinien przeprosić za to, co zrobił, jak mówi prof. Friszke, te dokumenty są prawdziwe.

No tak i dlatego uważam, że nimi naprawdę powinni zająć się historycy, nie po to żeby je chować do archiwów i odsuwać od bieżącej debaty, ale powinniśmy mieć dystans do tych dokumentów, to jest naprawdę blisko pięćdziesiąt lat.

Prezydent Duda zastanawia się, jak została stworzona III RP i jaka była III RP: „żaden prokurator nie odważył się przeprowadzić przeszukania tego domu” - mówi o domu Kiszczaka - „a tymczasem teraz na skutek inicjatywy wdowy po generale podjęto czynności i stwierdzono istnienie dokumentów. To pytanie o historię i podwaliny III RP, jaka była III RP”.

No tak, to jest ocena niewłaściwa i nieprawdziwa. Znaczy nie wiem z czego wynika. Bardziej chyba z chęci zaangażowania się w bieżącą politykę i tę bieżącą debatę tych rzeczy trudnych dotyczącą. Co to znaczy, że nie było rewizji w domu gen. Kiszczaka? Znaczy może być rewizja, to prokurator decyduje o rewizji, a nie urzędnik państwowy.

Ja rozumiem słowa prezydenta tak, że się zastanawia w ogóle nad III RP, jaka była ta III RP, tak jak mówi „ten materiał może służyć szantażowi kształtowaniu procesów politycznych i gospodarczych”.

Ale pan…

Czyli to jest taka narracja, że ta III RP zbudowana była na kłamstwie.

Ale pan prezydent Duda jest częścią III Rzeczpospolitej, jest prezydentem wybranym w wolnym kraju, wybranym w wolnych wyborach i to jest zobowiązanie. A jeżeli nie akceptuje III Rzeczpospolitej, to znaczy, że nie akceptuje Konstytucji i porządku prawa i państwa polskiego, więc tej wypowiedzi absolutnie nie rozumiem.

Czy PiS chce wymienić elity, chce zrobić według pana, napisać na nowo historię Polski.

Chce zrobić, moim zdaniem tak, bo to wygląda i jakbym oceniał to historycznie i szukał jakiś analogii, to bym znajdował je w rewolucji kulturalnej w Chinach, bo tam jest, tam wtedy też była wymiana wszystkich elit, nawet już nie tylko elit, ale tych wszystkich, całej klasy urzędniczej i tych wszystkich, którzy mieli jakąkolwiek władzę. I to tak wygląda, że ta zmiana tutaj ma być totalna, że wszyscy muszą czuć się zagrożeni, bo wszyscy mogą jej zostać poddani.

Antoni Macierewicz „koniec legendy Lecha Wałęsy”, tak mówi.

Nie, to nie jest koniec legendy, ta legenda po prostu będzie miała jakiś jeden dopisany rozdział do swojej historii. Ta rysa, o której mówiliśmy będzie może bardziej widoczna, będzie blizną bardziej bolesną dla nas wszystkich, dla Polaków, którzy byli z Lecha Wałęsy i są z niego dumni na całym świecie. Bo cały świat zna Lecha Wałęsę.

No właśnie, cały świat zna teraz Lecha Wałęsę, który ma tę skazę, o której pan mówi, Lecha Wałęsę, który kapował, brał pieniądze i jak piszą o nim, niemiecka prasa pisała „był szpiclem”.

I obalił komunizm i był na czele ruchu, który obalił komunizm. I to on, a nie…

No tak, ale teraz się bardziej pisze o Bolku niż o tym, co zrobił Lech Wałęsa.

Tak, tylko proszę zobaczyć, że to też jest wpisane w pewien kontekst historii. Ten kurz opadnie za tygodnie, miesiące, lata i chciałbym żeby zawsze ta postać i rola polskiej „Solidarności” została w tych annałach historii zapisana złotymi zgłoskami. To od nas to zależy. A jeżeli będzie dominować taka, takie akcenty będą dominować, jak dzisiaj słyszymy w Polsce, to będziemy robić wszystko żeby tak nie było. To jest przeciwskuteczne.

Abp Głódź proponuje Lechowi Wałęsie żeby przeprosił w roku miłosierdzia.

Tak, ale ja mówię, to kwestia historyków, a nie wezwań, bo dzisiaj na takie moralne odruchy jest jeszcze moim zdaniem zbyt wcześnie, my musimy poznać naprawdę wartość i jakość i prawdziwość tych wszystkich teczek i tych wszystkich zapisów. Ja nie jestem przekonany, pani redaktor, że to jest tak, że to wszystko jest jeden do jednego prawdziwe, stworzone, czy podpisane ręką Lecha Wałęsy. Tego nie wiemy. Być może, bardzo prawdopodobne, że tam jest wiele, wiele dokumentów i pism podpisanych, czy parafowanych przez niego, ale nie wiemy o całości. To naprawdę był reżym, to naprawdę była służba, która fałszowała dokumenty.

Tak, ale te, które są prawdziwe, są porażające, tak mówi historyk Andrzej Friszke, który był w IPN i czytał i nie jest osobą, która jest przeciwnikiem Lecha Wałęsy.

Tak, ja mówię o całości, o tych wszystkich dokumentach, ale oczywiście trzeba, ja wierzę historykom i wierzę tym, którzy oglądali je i mają do tego dystans i chcą prawdy historycznej, bo to jest, to dzisiaj będzie bardzo ważne.

Sto dni rządu Beaty Szydło, a państwo proponują prezent dla pani premier w postaci odwołania ministra spraw wewnętrznych.

No tak czekaliśmy, bo to do setnego dnia żeby podsumować i te pierwsze sto dni i pokazać, jak zły to był czas dla tego rządu i dla Polski.

No jaki zły czas, gościem Radia ZET jest Grzegorz Schetyna, lider PO, jaki zły czas, kiedy rodzice dostaną pieniądze, jaki to jest zły czas, może to jest zły czas dla banków, które będą płaciły podatki.

Nie, to budżet, aha, budżet będzie płacił, nie wszystkim dzieciom, bo trzy miliony dzieci zostanie pominiętych mimo obietnic wyborczych. To jest sto dni - sprawdzam, to znaczy pokazanie, tak naprawdę te sto dni pokazuje, że co innego było kampanią wyborczą, a co innego jest realizowane przez PiS i to bardzo wyraźnie wybrzmiewa w każdym tym zapisie, który jeszcze niedawno był pokazywany przez premier Szydło. Minister Błaszczak jest symbolem. Symbolem, ponieważ zajmował się rzeczami, którymi minister spraw wewnętrznych i administracji nie powinien się zajmować, a skompromitował się sprawdzając kandydata na komendanta głównego policji. Wiem, coś o tym, bo byłem ministrem i wiem na czym polega ta praca. To jest gwarancja bezpieczeństwa dla wszystkich Polaków i to jest bardzo ważne miejsce. I mi się wydaje, że pani premier Szydło powinna zdać sprawę, że popełniła błąd wskazując Mariusza Błaszczaka na to stanowisko. (...)"

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image