Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/kidawa5.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/kidawa5.png'
kidawa5.png

- Jeżeli popatrzymy na to, co działo się w Sejmie, na ustawy, które były procedowane, jak były procedowane, no to na pewno nie była to realizacja obietnic z exposé pani premier Beaty Szydło - zwróciła uwagę w radiowej Jedynce wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska.

"Dariusz De Ville: Naszym gościem jest pani Małgorzata Kidawa–Błońska, wicemarszałek Sejmu, polityk Platformy Obywatelskiej, a wcześniej również twarz dwóch rządów: rządu Donalda Tuska i premier Ewy Kopacz. Dzień dobry, pani marszałek.

Małgorzata Kidawa–Błońska: Dzień dobry, witam pana, witam państwa.

Za nami sto dni rządu Beaty Szydło, pani marszałek, wszyscy oceniają. Wczoraj Platforma Obywatelska również oceniała. Nie widziałem wśród oceniających ani pani, ani pani premier Kopacz. To przypadek?

I nie przypadek, bo wczoraj w Sejmie na pytania dziennikarzy odpowiadałyśmy i każda z nas oceniała, jak widziała i jak widzi te sto dni. To, że nie brałyśmy udziału w tej konferencji, to nie znaczy, że nie oceniamy i że nie mamy tutaj zdania na ten temat.

I jest to zdanie zbieżne z tym, co słyszeliśmy?

Bardzo podobne, tak, bo to było... no, przykro tak powiedzieć, ale to nie było sto dobrych dnia dla Polski, bo jeżeli popatrzymy na to, co się wydarzyło przez te sto dni, to wydarzyło się bardzo dużo, ale niekoniecznie to są dobre rzeczy. Jeżeli popatrzymy na to, co działo się w Sejmie, na ustawy, które były procedowane, jak były procedowane, no to na pewno nie była to realizacja obietnic z exposé pani premier Beaty Szydło. Kiedy widzieliśmy, że nie ma jednego ośrodka władzy, że to nie pani premier jest tą osobą, która podejmuje te najważniejsze decyzje, i to tak, że było doskonale i widać to w Sejmie. Ktoś, kto obserwuje ławy sejmowe, widzi, kto tutaj decyduje, że to na pewno nie pani premier narzuca ton tego, co ma być najważniejsze w rządzie, kiedy...

Ale dynamizmu nie odmówicie rządowi PiS-u.

Znaczy ja powiem... Dynamizm to kojarzy mi się z rzeczą pozytywną, że jest dynamiczny, są zmiany pozytywne. A tutaj mam wrażenie dużego chaosu. No, jeżeli popatrzymy na rankingi Polski, które spadają w takim tempie, a pamiętam, że przez kilkanaście lat z takim mozołem wszyscy cieszyliśmy się, że o jakieś promile nam to rośnie, że jest coraz większe zaufanie do nas, a okazuje się, że w ciągu paru tygodni to wszystko może polecieć na łeb, na szyję. I nie można mówić, że nic się nie stało, bo stało się...

Ale...

...bo odbudowywać zaufanie jest bardzo trudno.

Ale notowania sondażowe...

Ale trzeba też pamiętać... I też trzeba pamiętać, że to nie jest tak, że przychodzi się na spaloną ziemię, tylko że tutaj żyją ludzie, że ludzie mają aspiracje, chcą mieć poczucie bezpieczeństwa. I na pewno to, na czym Polakom najbardziej zależy – żeby zasypać te wszystkie podziały, a te podziały nie są teraz zasypywane, wręcz przeciwnie...

Pani marszałek...

...tak jest ciągle mocno dzielone, jeszcze mocniej, jeszcze mocniej, jeszcze mocniej.

Ale sondaże pokazują coś innego...

Ale wie pan, sondaże to jedno...

...sondaże mówią, że Polacy są zadowoleni z rządu i...

Polacy są ogólnie ciągle na szczęście zadowoleni ze swojego życia, bo rzeczywiście nawet wtedy, kiedy Platforma przegrała wybory, Polacy byli zadowoleni ze swojego życia, i to mnie bardzo cieszy, bo to jest siła, że jeżeli jestem zadowolony ze swojego życia, z tego, co zrobiłem, łatwiej funkcjonować. Sondaże to jedno. Ja mówię, sondaże są bardzo często mylne. Oczywiście, teraz jest taki nastrój społeczny...

Platforma lekceważy sondaże? To coś nowego.

Nie, nie lekceważy, ale nie sondaże decydują. I sam pan wie doskonale, że były sondaże, które pokazywały bardzo mocne poparcie dla jakiejś partii, a potem te partie nie znajdywały się w parlamencie albo miały gorszy wynik. Sondaż to jest barometr na daną chwilę, a tak naprawdę wybory to jest ten czas, kiedy możemy powiedzieć, na kogo Polacy będą głosować. Teraz rzeczywiście PiS ma dosyć dobre te sondaże, ale rozmawiając z ludźmi, a rozmawiam bardzo dużo i sporo spotykam się z różnymi środowiskami, to czuję, że ten barometr... no, idzie taka pogoda sztormowa.

Pani marszałek, może to trudne pytanie, ale czy jest coś, za co pani, polityk Platformy, pochwaliłaby rząd PiS-u?

No i to jest bardzo trudne pytanie. Ja przygotowując się do tego programu, myślałam, co mogłabym powiedzieć pozytywnego. I powiem panu, jest mi bardzo trudno, bo patrzę na skalę tego, co zrobiono, tego, co można było zrobić i, no, niestety, tutaj nie widzę tych pozytywnych rzeczy.

500 złotych na dziecko?

500 złotych na dziecko... Bardzo dobrze, że polskie rodziny dostaną pomoc, ja uważam, że to jest dobry pomysł, tylko tak: nie tak, jak miało być, bo mówiono cały czas, że będą wszystkie rodziny dostawały te 500 złotych. A poza tym, jeżeli to ma być polityka zachęcająca do posiadania dzieci, to powinniśmy przede wszystkim, tak jak robią to w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech, gdzie ta pomoc jest, ale premiowane jest posiadanie pierwszego dziecka, żeby zachęcić te rodziny, które nie decydują się na to dziecko, że czekają...

Ale pani doskonale wie...

Podjęcie decyzji o pierwszym dziecku jest tą decyzją najważniejszą.

Ale pani doskonale wie, że tak naprawdę reprodukcja prosta to jest dwoje dzieci i więcej.

Ja powiem tak: nie bardzo wie... To znaczy cieszę się, że polskie rodziny dostają pomoc i tutaj... Ale nie bardzo wierzę, że to pozwoli zwiększyć dzietność. To, że rodziny będą miały lepsze warunki, bardzo dobrze, ale moim zdaniem to nie wpłynie na poprawę dzietności w naszym kraju. Więc patrzmy na ten projekt jako na projekt pomocy rodzinie, a nie zmienienie polityki demograficznej. (...)"

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image