tomczyk2.png

- Antoni Macierewicz jest człowiekiem, który albo ma zakorzenioną w sobie jakąś zemstę, albo jest cynicznym graczem - mówił w rozmowie z "Super Expressem" poseł Cezary Tomczyk.

„Super Express": - Niszczenie dokumentów zawsze wygląda źle. 

Cezary Tomczyk: - To prawda, ale trzeba rozróżnić dokumenty niszczone co rok w jakiejś procedurze od tych, które powinny być zachowane. Rozumiem, że nawiązuje pan do słynnych słów Antoniego Macierewicza, które mają być jakimś dowodem... To są niestworzone historie w trudnej głowie ministra Macierewicza. 

- Minister Macierewicz ma „trudną głowę"? 

- Myślę, że to najbardziej właściwe słowo, jakiego mogę tu użyć. 

- Wiele osób usiłowało go zdeprecjonować i się nie udało. Jest jednym z najważniejszych polityków w Polsce. 

- Niestety. Wolałbym, żeby tak nie było. Jest bowiem człowiekiem, który albo ma zakorzenioną w sobie jakąś zemstę, albo jest cynicznym graczem. Tymczasem jest dowódcą osiemnastej armii świata. 

- Ten dowódca osiemnastej armii świata wygrzebał, że za czasów Platformy Obywatelskiej zniszczono nie wiadomo dlaczego 400 stron dokumentów, dotyczących m.in. katastrofy smoleńskiej. 

- Antoni Macierewicz mówił już o sztucznej mgle, zestrzeleniu rakietą, helu i innych niestworzonych historiach. I teraz pojawiają się dokumenty... W przypadku katastrofy smoleńskiej przyczyny są znane, raport komisji Millera został zamknięty i ze smutkiem należy uznać, że przyczyny są takie, a nie inne. Nawet wolałbym, żeby była tam jeszcze nutka tajemnicy, ale jej nie ma. 

- Katastrofa jest absolutnie wyjaśniona? 

- Zejście poniżej 100 metrów przez pilota przy złej pogodzie i widoczności oraz złe naprowadzanie wieży. Budowanie na tym ordynarnej polityki szósty rok z rzędu jest niegodne. 

- Może ludzie z Platformy mają jednak na sumieniu choćby złe przygotowanie tej wizyty? Na przykład pan Tomasz Arabski? 

- Wszyscy wiedzą, że tak naprawdę organizowała to Kancelaria Prezydenta, przewoźnikiem było wojsko. Możemy wracać do różnych mitów o Smoleńsku, ale po co? Eksperci Macierewicza kompromitowali się tymi eksperymentami z puszkami, parówkami... 

- Zależy od interpretacji. Wielu Polaków myśli dziś, że nie wiedzą tak naprawdę, co się wtedy stało. Dlaczego ten samolot aż tak się rozpadł? 

- I wie pan, dlaczego tak myślą? Bo PiS przez wiele lat robił ludziom wodę z mózgu, przedstawiając te fantastyczne scenariusze. 

- Ja należę do tych ludzi, którzy twierdzą, że po prostu wciąż nie wiemy, co się stało. 

- Przeczytał pan raport Millera? 

- Tak. I wiem, że wciąż nie dostaliśmy wraku, czarne skrzynki były w Polsce tylko kilka godzin i znów są w Moskwie... 

- To są mity. Czarne skrzynki były kopiowane tak, jakby były zrobione w Polsce przez naszych specjalistów. Co do wraku tupolewa... Pozostaje w Rosji, ale nasi eksperci pobrali próbki tam na miejscu. Dla fachowców zajmujących się katastrofami lotniczymi ta sprawa jest jasna. Oczywiście brakuje kilku zapisów, są niewyraźne nagrania, nigdy nie dowiemy się, co myśleli piloci. Co do tego, jak rozpadł się samolot, to jest jasne. (...)"

Cała rozmowa: se.pl


bg Image