siemoniak_pap.png

- Spodziewam się po wypowiedziach sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, że dziś i jutro w Brukseli zapadną pozytywne decyzje dla Polski - powiedział w "Sygnałach Dnia" Tomasz Siemoniak.

"Krzysztof Grzesiowski: Poseł Tomasz Siemoniak, poseł Platformy Obywatelskiej, były wicepremier i minister obrony narodowej. Specjalnie o tym mówię i przypominam, bo to taki wątek, który poruszaliśmy również w rozmowie z szefem resortu spraw zagranicznych, panem Witoldem Waszczykowskim po godzinie 7, czyli dwudniowe spotkanie ministrów obrony krajów NATO w Kwaterze Głównej w Brukseli. Tam mają pojawić się pewne propozycje czy wręcz pewne sugestie do zrealizowania. Minister Waszczykowski powiedział coś takiego, że rzecz nie w rzeczowniku, a właściwie nie w przymiotniku, chodzi o obecność, to rzeczownik, a przymiotnik to: czy stała, czy rotacyjna wojsk NATO na terenie wschodniej Europy. Jak pan sądzi, jaki to przybierze obrót?

To ważne spotkanie ministrów obrony, zapewne ostatnie przed warszawskim szczytem. Kontynuuje ono prace czerwcowego spotkania ministrów obrony i październikowego, w których miałem okazję uczestniczyć, gdzie rozpoczęliśmy przygotowania do warszawskiego szczytu. I jednym z kluczowych naszych oczekiwań było zwiększenie obecności Sojuszu w Europie Wschodniej, przede wszystkim w Polsce, ale też i w krajach nadbałtyckich. I spodziewam się po wczorajszych wypowiedziach sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, że dziś i jutro w Brukseli zapadną pozytywne decyzje, które otworzą ostateczne, korzystne konkluzje dla Polski na warszawskim szczycie. Bardzo wszystkim zależy w Polsce (myślę, że to jest akurat taka sprawa, która jednoczy klasę polityczną) na sukcesie tego szczytu, a sukces to właśnie pozytywne decyzje, które zwiększą bezpieczeństwo Polski na lata i dziesięciolecia.

A odnośnie do kształtu tej obecności – stała, rotacyjna – czy to ma znaczenie?

Wydaje się, że w naszej debacie publicznej ta sprawa...

A co do stałej jest duży opór, jak wiemy.

....była nadwartościowana. No ale czy bazy z ciężkim sprzętem, które uzgodniliśmy w maju zeszłego roku z Amerykanami, w Polsce, 5 miejscowości, czy to jest stałe, czy ciągłe, czy permanentne? Wydaje mi się, że obecność jest tutaj najlepszym słowem, byle i Polacy, i nasi potencjalni przeciwnicy mieli poczucie tej obecności i gotowości do przyjęcia pomocy ze strony Polski, bo NATO na dwa elementy tutaj zwraca uwagę: po pierwsze to, żeby były siły, które ćwiczą, które się przemieszczają, ale przede wszystkim żeby w sytuacji Artykułu 5, czyli zagrożenia, móc przyjąć siły, które pomogą. Więc to są te dwa elementy i te dwa elementy są przedmiotem dyskusji dziś, jutro w Brukseli i decyzji w lipcu w Warszawie.

No właśnie, bo pojawił się taki ciekawy wątek, chodzi między innymi w przypadku podejmowania decyzji natowskich o naciski na poszczególne kraje (zacytuję) „by zmieniły swoje prawo tak, aby ułatwić wojskom NATO poruszanie się i ewentualne działania”. To znaczy jest to w jakimś stopniu ograniczone w tej chwili?

To jest problem, który się pojawił niespełna 2 lata temu, gdy po ostrej fazie kryzysu rosyjsko–ukraińskiego podjęło NATO plan działań na rzecz gotowości, całą serię ćwiczeń, które wymagały szybkiego przerzutu wojsk. Okazało się, że prawodawstwa w różnych krajach są różne i to nie jest tak, że w każdym państwie członkowskim Sojuszu jest to jakaś automatyczna decyzja, są procedury i wojskowi, najważniejsi wojskowi w Sojuszu na to zwracali uwagę. Myślę, że to jest też kwestia, na którą trzeba zwrócić uwagę. Oczywiście, dotyczy to czasów pokoju, więc... Ale jeżeli skonstruowaliśmy tak zwaną szpicę, siły natychmiastowego reagowania, tak zwany VJTF, no to nie może być ograniczenia prawnego, jeżeli wojskowi za zgodą polityczną zechcą te siły dziś przerzucić. Nie możemy się potykać o takie szczegóły. Myślę, że te kwestie w ciągu tego roku zostaną rozwiązane. Wymagają one zmian legislacyjnych w wielu państwach.

Panie pośle, czy podczas pełnienia funkcji szefa resortu obrony analizował pan możliwość nadania pośmiertnie pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu stopnia generała?

Tak, i jestem zwolennikiem takiej decyzji, natomiast konsultując się z prezydentem Bronisławem Komorowskim, nie w sprawie pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, ale w innych sprawach, wiedziałem, że z zasady jest on przeciwny pośmiertnym awansom generalskim, uważał, że jest kilkadziesiąt takich osób, które zasługiwałyby (mówię o bohaterach drugiej wojny światowej, bohaterach Armii Krajowej), w związku z tym takiego wniosku nie składałem, no bo to jest decyzja prezydenta i nie powinien minister obrony nigdy stawiać prezydenta w takiej sytuacji, że wnioskuje, a on odmawia. Mam nadzieję, że w tym przypadku prezydent Andrzej Duda zna sprawę, był konsultowany i podejmie pozytywną decyzję. (...)"

Cała rozmowa: polskieradio.pl

FOTO: PAP


bg Image