witczak.png

- Warto, żeby Polska prowadziła odpowiedzialną politykę w ramach Unii Europejskiej, warto, żebyśmy byli w tym nurcie najsilniejszych państw, które są decydenckie w Unii Europejskiej – mówił w "Sygnałach dnia" Mariusz Witczak, członek sejmowej komisji ds. UE.

"Krzysztof Grzesiowski: Poseł Platformy Obywatelskiej, poseł Mariusz Witczak, członek sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej. Dzień dobry, panie pośle, witamy.

Mariusz Witczak: Dzień dobry, witam państwa.

Mówi się, że wszystko jest kwestią wyobraźni, ale czy można sobie wyobrazić Unię bez Wielkiej Brytanii? Unię Europejską?

Można sobie wyobrazić, jest to całkiem prawdopodobny scenariusz, scenariusz, którego nie chcielibyśmy w przyszłości doczekać. Wielka Brytania jest ważnym ogniwem w strukturze Unii Europejskiej i bardzo ważnym państwem, bardzo bogatym państwem, z ważnymi tradycjami, już nie pomnąc o tym, że tylu naszych rodaków wyjechało i mieszka na Wyspach. I to byłby poważny problem i dla Unii, i w ogóle dla, myślę, samych Polaków. Dużo lepiej czujemy się jako członkowie Unii Europejskiej w państwie, które jest członkiem owej wspólnoty. No ale jak będzie, zobaczymy, być może ten scenariusz zakończy się pozytywnie.

Ano właśnie, wczoraj poznaliśmy pewne propozycje porozumienia z Brytyjczykami, przedstawił je szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Mówi się o ustanowieniu mechanizmu zabezpieczającego (zacytuję) „pozwalającego krajom unijnym na ograniczenie w wyjątkowej sytuacji dostępu do niektórych świadczeń socjalnych dla nowo przybyłych imigrantów z innych państw unijnych na 4 lata”. Czyli rzecz dotyczy, tak z tego wynika, nie tylko Wielkiej Brytanii, gdyby chciała podjąć taką decyzję, ale będzie mógł tak uczynić każdy kraj unijny.

To jest, oczywiście, jeszcze kwestia...

To jest propozycja.

To jest jeszcze, oczywiście, kwestią dyskusji. Ten problem, problem rozmaitych świadczeń socjalnych dla imigrantów Wielka Brytania podnosi od dawna. Z jednej strony bardzo mocno otworzyła się na imigrantów, i to też nie zrobiła tego w sposób kompletnie bezinteresowny, bo potrzebowała rąk do pracy, fachowych bardzo często rąk do pracy, a z drugiej strony potem okazało się, że różne oprzyrządowania socjalne, wsparcia, dopłaty do czynszu, bo tutaj nie chodzi nawet o świadczenia na dzieci, ale są jeszcze inne świadczenia, włącznie z zasiłkami dla osób bezrobotnych, okazały się ogromnym obciążeniem. I to jest problem, który jest od dawna na Wyspach podnoszony. Zobaczymy, jak się zakończy ta cała procedura i cała koncepcja być może prawa unijnego, a być może, tak jak to bywało w przypadku tak zwanego rabatu brytyjskiego, gdzie Wielka Brytania za rządów Margaret Thatcher została wyłączona z pewnych płatności. Zobaczymy, w jakim kierunku te negocjacje pójdą. Oczywiście, warto negocjować, warto zrobić wszystko, żeby Wielka Brytania została w strukturach Unii Europejskiej.

Ja się trochę boję i uważam, że to było bardzo niefrasobliwe ze strony polskiego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, kiedy na łamach prasy brytyjskiej czy ważnych informatorów brytyjskich dał wyraźny sygnał, że za iluzoryczne bazy NATO możemy przehandlować interesy naszych rodaków na Wyspach, które właśnie związane są z różnymi świadczeniami socjalnymi...

Ale w polityce to już tak jest, panie pośle, coś za coś, no.

No, coś za coś, jeżeli... coś za coś, to jest bardzo dobrze powiedziane, panie redaktorze, bo te bazy NATO nie mają nic wspólnego ze strukturami Unii Europejskiej i z decyzjami Unii Europejskiej. To jest bardzo nieodpowiedzialna wypowiedź, bo daje więcej możliwości i swobody polityce czy politykom brytyjskim wobec chociażby Polaków, a z drugiej strony nic nie osiągniemy, bo to Wielka Brytania i Unia Europejska nie ma nic do baz NATO, które teoretycznie mogłyby się tutaj pojawić.

Ja chcę powiedzieć, że musimy bronić interesu naszych rodaków na Wyspach, dlatego że to są osoby pełnoprawne jako członkowie Unii Europejskiej w państwie unijnym, i to są osoby, które legalnie pracują, mają długoletnie staże pracy i korzystają... płacą tam podatki przede wszystkim i korzystają czy chcą korzystać jako podatnicy z tych samych praw i przywilejów. To jest logiczne i trzymałbym się tej wersji. Oczywiście, można o przyszłości dyskutować, jak pewne rzeczy regulować na przyszłość, natomiast bezwzględnie musimy bronić wszystkich praw i to jest też wyzwanie dla polskiego rządu na najbliższą wizytę Davida Camerona w Polsce, bronić wszystkich praw nabytych przez Polaków na Wyspach. Koniec, kropka.

Wczoraj pan prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla TVP Info mówił, że projekt porozumienia między Wielką Brytanią a Unią jest wstępny, zostanie poddany pod właściwe negocjacje, które mają się rozpocząć w piątek. „Ja – mówi prezydent – nie wyobrażam sobie, że zgodzimy się na rozwiązania mające charakter dyskryminujący”. Dyskryminujący Polaków, oczywiście. Czy te zapisy, o których mówimy, dyskryminują Polaków?

To jest kilka wersji, o których trzeba byłoby pewnie podyskutować, bo taka najbardziej łagodna wersja dotyczy rozwiązań na przyszłość.

Czy one obejmują tych Polaków, którzy już mieszkają w Wielkiej Brytanii, pracują od kilku lat, czy to dotyczy tych, którzy się pojawią dopiero?

Jedna z tych wersji dotyczyłaby tych, którzy by się pojawiali, mieliby świadomość, na jakich warunkach się pojawiają. No, choćby na przykład kwestia zasiłków dla osób bezrobotnych – ktoś, kto by się pojawiał w przyszłości (taka jest propozycja brytyjska) i nie mógłby przez pół roku znaleźć pracy, a przyjechałby tak naprawdę do pracy, no to powinien opuścić wedle koncepcji rządu brytyjskiego teren Wielkiej Brytanii, no bo przyjechał do pracy i nie znalazł, a nie może brać zasiłku, bo mu ten zasiłek nie przysługuje, to nie jest osoba, która straciła pracę po wielu latach aktywności zawodowej, tylko... No więc jeżeli daję za przykład tego typu sprawę, no to warto o tym rozmawiać, no bo to pewnie nie jest jakiś wielki problem. Problemem byłoby ograniczenie zasiłków dla naszych rodaków czy wsparcie rozmaitych, które im przysługują.

I pewnie problemem byłoby też to, co gdzieś tam Brytyjczycy przebąkują, żeby przeliczać to wsparcie po wsparciu krajowym. To byłoby niesprawiedliwe, bo mamy inne kursy walutowe, inne potencjały gospodarcze, inne ceny produktów i inne ceny życia. Gdyby chcieć nawet przeliczyć to wsparcie socjalne czy różne oprzyrządowanie polskie dla rodaka, który tam będzie mieszkał, no to to byłby problem.

No więc nad różnymi problemami trzeba dyskutować, trzeba negocjować. To nie jest tylko obszar spraw związanych z zasiłkami. Brytyjczycy mieliby ochotę, żeby różne problemy w Unii Europejskiej były głosowane w inny sposób, żeby inaczej ważył głos Wielkiej Brytanii, żeby dużo łatwiej można było nie zgadzać się, czyli wprowadzać weto albo wyłączać Wielką Brytanię z różnych obowiązków związanych z prawem unijnym. Więc to jest dopiero początek. Jestem przekonany, że postulaty brytyjskie będą dużo głębsze i będą szły w kierunku... jeżeli Wielka Brytania zostanie, to będą szły w kierunku większej autonomii. To nie jest dobre... (...)"

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image