kluzik3.png

- Pozostawienie dziecka na samym początku edukacji, na drugi rok w tej samej klasie jest po prostu barbarzyństwem - tak w rozmowie z Moniką Olejnik Joanna Kluzik-Rostkowska skomentowała przyjętą we wtorek ustawę o sześciolatkach. 

"Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister edukacji, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Dzień dobry, witam serdecznie.

Pani minister ile pani godzin spała dzisiaj?

No trzy i pół. Właśnie sobie pomyślałam, że kiedy byłam ministrem edukacji sypiałam więcej niż kiedy jestem parlamentarzystą.

Może nareszcie ten rząd wziął się do pracy, ten Sejm wziął się do pracy, bo jak pamiętam zawsze były ferie dla posłów, a teraz…

Rząd się nie wziął do pracy, wszystkie projekty są poselskie, także póki co, to rząd, ja się zastanawiam właśnie wręcz, jak to będzie, dlatego że rząd musi mieć co wtorek rządowe spotkanie i na tej radzie ministrów powinny przychodzić jakieś ustawy, jakieś projekty ustaw, które rząd zatwierdza. I myślę, że kancelaria premiera za chwilę będzie miała wielki kłopot, ponieważ wszystkie te projekty idą bokiem, one idą jako projekty poselskie.

Ale rozumie pani o co chodzi, że w nocy, że Sejm pracuje do 1.45?

Nie, że w nocy to już się przyzwyczaiłam. Wie pani co, to jest tak, że myśmy wczoraj jeszcze byli przekonani, że pracujemy przez cały dzień, posiedzenie Sejmu miało być jednodniowe, głosowania były przewidziane na godzinę 20.40, ale już nikogo nie zdziwiło, kiedy nagle, późnym popołudniem okazało się, że przyfrunęła do Sejmu jeszcze jedna ustawa, ustawa medialna, nawet nas nie zdziwiło, że po tych głosowaniach, które były o 20. z kawałkiem będą jeszcze jedne głosowania i tak o wpół do drugiej skończyliśmy, dzisiaj rano od 8.15 posiedzenie Sejmu. Gdyby to jeszcze miało sens. Ja naprawdę nie rozumiem dlaczego PiS, który przecież wygrał wybory, ma swojego prezydenta, tak bardzo swojego, jak tylko może sobie marzyć, ma przed sobą spokojne cztery lata, dlaczego nie przygotowuje tych projektów tak, jak one powinny być przygotowane, ponieważ za chwilę po prostu to wszystko wyjdzie, że ktoś, czegoś, o czymś nie pomyślał, o czymś zapomniał.

Szef klubu PiS poseł Terlecki mówi „Jeżeli media wyobrażają sobie, że będą zajmować Polaków krytykowaniem naszych zmian, to trzeba to przerwać”.

No właśnie. No więc właśnie PiS rozpoczął przerywanie tego skandalu, jakim jest rozumiem krytykowanie rządu, wczoraj około godziny 23., będzie to przerywał dzisiaj dalej.

Pani Krystyna Pawłowicz „Pani Dobrosz, Oracz, Kraśko, Lewicka, Tadla, oboje Lisowie i reszta kłamczuchów dostaną skierowanie na kursy medialne resocjalizujące do wyższej szkoły kultury społecznej, medialnej do Torunia, wykłady poprowadzi ojciec dyrektor. Taryfy ulgowej nie będzie, pompki, przebieżki medialne z plecakami pod górkę, osobne cele rozmyślań, szkolenie do skutku”. To jest smutne.

To jest trochę przerażające, że to był wpis, który mnie dzisiaj obudził o godzinie 6.15, to znaczy wstałam i zobaczyłam jako pierwszy, no tak, to już jest naprawdę poruszamy się po oparach absurdu.

A czy to nie jest grożenie dziennikarzom, takie, bo to nawet nie jest śmieszne.

Jest, oczywiście, że jest. Nie, to absolutnie nie jest śmieszne, tylko że ja mam poczucie, że PiS tak sobie to wyobraża, że świat do tej pory był bardzo wrogi PiS, że tak naprawdę nie jest tak, że media są od tego żeby właśnie dmuchać na zimne, patrzeć władzy na ręce, każdej władzy, tylko świat jest wrogi i teraz ten świat trzeba uczynić sobie przyjaznym, w związku z tym wszyscy, którzy mogą krzywo patrzeć na PiS, mogą mieć im coś do zarzucenia powinni być jak najdalej żeby nie przeszkadzać, tylko jeszcze nie bardzo wiemy w czym mają przeszkadzać.

No wejdą niepokorni i staną się pokorni.

No tak, już chyba się troszkę stali, nie?

No dobrze, ale pamięta pani, że przecież, jak pani była w PiS, to też była przepychana ustawa o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji nocą, też chodziło o zmianę mediów.

Tak, ja to pamiętam, aczkolwiek pamiętam to trochę mniej intensywniej, dlatego że co prawda byłam wtedy wiceministrem pracy, ale nie byłam posłem, więc były mi oszczędzone nocne posiedzenia.

Ale sam zabieg.

Pamiętam, że był taki zabieg, że to się odbywało szybko. W tej chwili ta ustawa, myśmy się spodziewali dużej ustawy, która będzie coś regulowała, ale przyszła bardzo krótka ustawa, którą można w skrócie tak opisać, że ci, którzy są teraz są nie nasi, więc za chwilę ich nie będzie i my zrobimy wszystko żeby ci następni byli nasi. No tylko ja naprawdę nie wiem dlaczego media, jako była dziennikarka uważam, że powinniśmy wszyscy dbać o to żeby rzeczywiście media były tą czwartą władzą, bo ja uważam, że to ma sens, to znaczy media są od tego żeby nas, polityków, kontrolować, a nie po to żeby nas głaskać.

Czy sądzi pani, zna pani dobrze Jarosława Kaczyńskiego, czy on jest teraz szczęśliwy?

Wie pani co, ja z Jarosławem Kaczyńskim rozmawiałam ostatni raz ponad pięć lat temu, także nawet trudno mi opisać jakim on jest w tej chwili człowiekiem, no tego nie wiem. Siedzi tam, to znaczy czy z tego powodu, że od rana do wieczora siedzi w Sejmie jest szczęśliwy, nie wiem.

Od rana to chyba nie jest szczęśliwy, bo pan prezes nie lubi chyba tak rano wstawać.

No wczoraj akurat zaczęliśmy rano, także, ale chyba rzeczywiście może być w lepszym humorze wieczorem niż o poranku.

Co z sześciolatkami.

No właśnie, to jest pytanie. Ja wczoraj zadałam to pytanie pani premier, zadałam pytanie dlaczego uniknęła odpowiedzialności za ten projekt, bo ten projekt, my tak naprawdę poznamy owoce tego projektu we wrześniu 2016 roku, dlatego że ten projekt zakłada powrót do sytuacji z przeszłości, czyli do tego, że dzieci siedmioletnie będą podlegały obowiązkowi szkolnemu, tyle że dzisiaj w przedszkolu są dzieci pięcioletnie, które już dzisiaj są w edukacji przed- szkolnej, ale obowiązkowej. I PiS mówi teraz już dzieci sześcioletnie nie będą musiały pójść do szkoły, co może oznaczać, że jakaś grupa rodziców, wcale niemała zdecyduje, że te dzieci zostaną w tym przedszkolu na kolejny rok. Uważam, że to nie jest najrozsądniejszy pomysł, ponieważ będą robić dokładnie to samo, co robią teraz, no ale musimy założyć, że część dzieci tak się, z częścią dzieci tak się właśnie stanie. A te dzieci, które będą miały 7 lat we wrześniu to będą dzieci, to już będą w drugiej klasie. I musimy się spodziewać sytuacji, w której będziemy mieli prawie pusty rocznik, tych dzieci, które będą w pierwszej klasie będzie znacznie mniej niż w tej chwili, co będzie oznaczało sytuację, w której pani nauczycielka wczesnoszkolna, która właśnie teraz ma trzecią klasę, przyjdzie do klasy żeby przejąć klasę pierwszą i tej klasy nie będzie, tam będzie pusto, po prostu nie będzie dzieci w związku z tym pani, wychowawca wczesnoszkolny nie będzie miał pracy przez trzy lata, pusty rocznik pójdzie w górę aż do matury, natomiast tam wśród bardzo wielu zapisów, które naprawdę spowodują kupę bałaganu, chaosu, niepotrzebnego wysiłku są takie dwa zapisy, które mnie zdumiały w sposób naprawdę, pierwszy raz w życiu coś zdumiało mnie tak bardzo. Otóż…

Że dzieci będą mogły powtarzać klasy?

Tak, w pewnym momencie pojawiła się propozycja, o której myślałam, że jest żartem, naprawdę długo nie chciałam wierzyć, że ona jest naprawdę zapisana w tym projekcie ustawy, to znaczy żeby na wniosek rodzica dziecko mogło powtarzać pierwszą klasę. To jest tworzenie sytuacji, naprawdę podcinania skrzydeł dzieciom, albo dziecko sobie radzi bardzo dobrze i wtedy jest pytanie po co ono ma drugi rok robić dokładnie to samo, albo dziecko ma kłopot z jakąś partią materiału, ale to wtedy trzeba mu pomóc, a nie podcinać skrzydła i skazywać na drugoroczność w pierwszej klasie. To budziło moje zdziwienie, ale to był pomysł…

Ale podobno był pomysł jeszcze żeby z drugiej klasy dzieci.

Ale to, on się ziścił ten pomysł, to znaczy już myślałam, że to koniec moich zaskoczeń, ale wczoraj rano pojawiło się w czasie posiedzenia komisji następne zdziwienie, to znaczy do tego doszła poprawka, w myśl której również będą mogły powtarzać klasę te dzieci, które teraz są w drugiej klasie.

Nie? Nie? Niemożliwe!

Tak, ale tylko te dzieci, które się urodziły w pierwszej połowie roku. Bo to będą tylko te dzieci, które zdaniem PiS my zmusiliśmy do tego żeby poszły do szkoły, czyli jak się dziecko urodziło 30 czerwca to wtedy będzie mogło zostać w drugiej klasie na drugi rok, a dziecko, które się urodziło 1 lipca już nie, bo jak rodzic sam zdecydował, a nie musiał, no to nie. To jest tak absurdalne, że nawet trudno to tłumaczyć. Ja naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, jak pod takim pomysłem mógł się podpisać nauczyciel? To znaczy zarówno pani minister, jak i pani wiceminister, jak i pani Marzena Machała, która była wnioskodawcą tego projektu ustawy, to są byłe nauczycielki, no jak nauczyciel mógł się podpisać pod czymś, co jest ewidentną krzywdą dla dziecka. To jest czarna pedagogika, czarna, pruska pedagogika końca dziewiętnastego wieku, naprawdę do tego tylko jeszcze dołożyć groch w kącie, rózgę, no i już.

No, a jeszcze były pomysły, to Paweł Kukiz wymyślił tę drugą klasę?

Tak, to znaczy to był poseł Pawła Kukiza, problem polegał na tym, że poprawka na komisję dotarła, sam poseł już nie, ale PiS przejął tę poprawkę, więc stała się ciałem.

Dobrze, a jeżeli ktoś będzie chciał posłać dziecko w wieku 6 lat do szkoły, to co wtedy, sam może zadecydować?

Joanna Kluzik-Rostkowska: To znaczy tak, jeżeli ktoś będzie chciał mimo wszystko posłać dziecko do szkoły w wieku lat sześciu, to oczywiście będzie mógł to zrobić pod warunkiem, że dziecko będzie albo już po edukacji wczesnoszkolnej, czyli ta decyzja musi zapaść wcześniej, albo będzie miało opinię z poradni. I pojawia się bardzo wielki kłopot dla rodziców dzisiejszych czterolatków, dlatego że ci rodzice już teraz muszą zacząć myśleć czy chcą żeby dziecko poszło w wieku lat sześciu, czy siedmiu. Jeżeli zdecydują, że ma pójść do szkoły w wielu lat sześciu, to od przyszłego roku powinno być w grupie przedszkolnej podlegającej obowiązkowej edukacji. I teraz proszę mi powiedzieć, jak ma się zachować przedszkole, w którym jest grupa tych czterolatków, za chwilę pięciolatków i połowa mówi my chcemy pójść do szkoły w wieku lat 6, a druga połowa mówi nie, nie, my chcemy pójść do szkoły w wielu lat siedmiu, co ma zrobić wychowawca w tym przedszkolu, bo on będzie miał połowę grupy, z którą powinien pracować, a druga połowa no nie wiem, w kącie…

A te dzieci cofnięte, które mają powtarzać, to one będą powtarzać te klasy w przedszkolu? A te pierwszaki mają trafić do przedszkola?

Nie, nie, nie, to znaczy albo te pierwszaki, które dzisiaj są pierwszakami, PiS mówi to nie będą pierwszakami po raz drugi, a te, co są w drugiej klasie to nie będą dziećmi z drugiej klasy po raz drugi, dla mnie to była rozpaczliwa próba, czy jest rozpaczliwa próba zapełnienia tego pustego rocznika, ale no myślałam, że… (...)"

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image