halicki6.png

- Władza silna może być skuteczna, ale nie może łamać konstytucji czy porządku prawnego - podkreślał Andrzej Halicki w rozmowie z Mirosławem Skowronem.

""Super Express": - Manifestacje Komitetu Obrony Demokracji to marsze zwolenników opozycji i polityków, których odsunięto od władzy?

Andrzej Halicki: - To manifestacje ludzi zaniepokojonych tym, co PiS już w tak krótkim czasie zdążył zrobić albo czego zrealizować nie chce. Miała być dobra zmiana, a widzimy, jaka ta zmiana jest.

- Jestem z prowincji i tam KOD uważa się za zabawę sytej klasy średniej z dużych miast.

- Manifestacje KOD nie są kwestią wyłącznie odnoszącą się do dużych miast. Te protesty rozlewają się już po kraju. Jest pewna atmosfera i diagnoza wspólna dla wielu osób. Najistotniejsza była oczywiście pierwsza, spontaniczna reakcja obywateli.

- Organizatorzy KOD nie ukrywają wsparcia polityków opozycji.

- To prawda, ale pierwszy odruch był obywatelski. Ludzie czekają, jak zachowają się PiS i prezydent w kilku sprawach, choćby wykonania wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Minister Kempa mimo buńczucznych zapowiedzi opublikowała orzeczenia TK w Dzienniku Ustaw.

- Prezydent i PiS wykonają wyroki trybunału i znów nastanie demokracja, skończą się manifestacje?

- To jest szersza sprawa. PiS nie może stać w opozycji do społeczeństwa. Na tym też polega oburzenie KOD. Prezydent Duda zapowiadał, że będzie wsłuchiwał się w głos obywateli. Władza PiS nie może też działać na zasadzie własnego widzimisię, musi się opierać na prawie. Nie mówiąc już o tym, że manifestanci zostali de facto obrzuceni inwektywami. Politycy PiS obrażali i dyskredytowali tych, którzy po prostu mają inne poglądy. Miało być porozumienie i dialog, a co jest? (...)"

Cała rozmowa: se.pl


bg Image