Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/siemoniak3.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/siemoniak3.png'
siemoniak3.png

- Dyskusja o broni atomowej wykluczyła nas z realnej rozmowy na poważne tematy. Nie zaskakuje się tak sojuszników - mówił w rozmowie z Moniką Olejnik Gość Radia ZET były wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

"Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej, a teraz walczący nie tylko z wilkami, ale z Grzegorzem Schetyną, dzień dobry panu.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Grzegorz Schetyna mówi „on nigdy nie będzie liderem”, o panu.

O kim tak mówi?

No o panu tak mówi.

No to taka konkurencja. Ja myślę, że w ostatnich dniach udało nam się tę kampanię uczynić bardzo pozytywną, wzmacniającą Platformę, więc nie będzie już takich, jak sądzę wymian, bo to sprzed, no prawie trzech tygodni wypowiedź.

No tak, ale kto jest silniejszy w tej rozgrywce, pan czy Grzegorz Schetyna, co pan ma takiego, czego nie ma Grzegorz Schetyna?

Jesteśmy różni, różnymi ludźmi, członkowie Platformy mogą ocenić to, bo codziennie jeździmy, spotykamy się, rozmawiamy, mamy różne pomysły na Platformę, ale obydwu nam chodzi o silną, zjednoczoną Platformę. Zresztą muszę powiedzieć, że w toku tych rozmów w Polsce coraz więcej rozmawiamy o tym, co się dzieje w ogóle w kraju, a trochę mniej o Platformie, bo członkowie Platformy są głęboko poruszeni ostatnimi wydarzeniami i o tym chcą rozmawiać i chcą rozmawiać o silnej, opozycyjnej Platformie, która postawi tamę PiS, temu co się dzieje.

Gdzie bije się dwóch, tam zwycięża trzeci, czyli Ryszard Petru.

No nie, trzeci, czyli Borys Budka, tydzień temu się wycofał, więc sytuacja jest jasna. Ryszard Petru i .Nowoczesna, pogratulować sukcesu wprowadzenia partii, ugrupowania do Sejmu, natomiast myślę, że czeka nas współpraca. Platforma jest znacznie silniejszym klubem w parlamencie, może znacznie więcej, jest zakorzeniona w samorządzie, ma struktury, myślę że i oferujemy taką współpracę właśnie z Ryszardem Petru, jego ludźmi, tak samo z PSL.

Czy pójdzie pan jutro na demonstrację KOD, czyli komitetu obrony demokracji?

Tak, będę tam. Spotkałem się kilka dni temu z liderem Komitetu, panem Mateuszem Kijowskim, zaprasza wszystkich i już w niedzielę ogłosiłem, że oczywiście będę tam jako obywatel, chcąc zaprotestować przeciwko temu, co się dzieje.

Ale to jest właściwie demonstracja Ryszarda Petru.

Dlaczego tak pani uważa, tak nie jest. Jest to demonstracja Komitetu i lider tego Komitetu zwraca uwagę...

Ale jak patrzę na „Gazetę Wyborczą”, na pierwszą okładkę „Chodźcie z nami” Ryszard Petru, Monika Płatek, Daniel Olbrychski, Sławomir Sierakowski, Halina Bortnowska, Barbara Nowacka, Mateusz Kijowski, nie ma tutaj Siemoniaka.

A proszę zobaczyć do Facebooka, proszę zobaczyć na Twittera, ja nie uważam, że to jest dobra okazja jakaś do promowania własnej osoby. „Gazeta” wybrała tych ludzi, a nie innych, myślę że najważniejsi będą zwykli Polacy, a nie znane twarze, ale te znane twarze też oczywiście przyciągają, fajnie, że będzie Ryszard Petru i Barbara Nowacka, bardzo się z tego cieszę. Będę ja, będzie wiele osób z Platformy, będzie Grzegorz Schetyna, Rafał Trzaskowski, inni politycy, myślę że to jest bardzo dobry moment żeby pokazać tutaj, że jesteśmy w ważnych sprawach dla Polski, jesteśmy razem i nie ma co się ścigać.

Tylko Ryszard Petru ma ten walor świeżości, bo nie brał udziału w wyborze sędziów do Trybunału Konstytucyjnego w zeszłym parlamencie, w poprzednim parlamencie.

Też nie byłem posłem wtedy. Uważam, że to był błąd.

To Grzegorz Schetyna podniósł rękę, a pan nie, tak, bo pan nie miał okazji.

Ale, no nie mogłem podnosić w ogóle rąk w tej sprawie, natomiast mówiłem to już kilka razy, to był błąd, ale błąd, który nie może być w najmniejszym stopniu alibi do tego, co PiS robi w ostatnich tygodniach.

Prof. Stępień, były prezes TK mówi tak: „nowo wybrani sędziowie Trybunału to marionetki, zamach stanu już się dokonał”, zgadza się pan z tym, że to był zamach?

To jest oczywiście zamach na Trybunał. Ocena ostra, ale myślę, że jako były prezes Trybunału ma prawo do takiej oceny, bo był jedną z osób, które pracowały nad tym żeby Trybunał spełniał najwyższe standardy bezstronności, niezależności i jego dzieło, na jego oczach i na naszych oczach jest rujnowane, więc ja się nie dziwię, że byli prezesi Trybunału tak ostro zabierają głos, bo widzą co się dzieje.

A dziwi się pan prezydentowi, że przyjmuje ślubowanie sędziów?

Dziwię się prezydentowi, że nie odegrał roli arbitra, że nie chciał pokazać się jako osoba, która stoi ponad podziałami, która nie jest związana tylko z jedną partią, te zaprzysiężenia w nocy, ten pośpiech, to zrobiło fatalne wrażenie. Myślę, że prezydent stracił ogromną szansę na pokazanie, różne mogły być finały tej sprawy, ale na pokazanie, że rzeczywiście się w to chce zaangażować. I jedno krótkie spotkanie z przedstawicielami klubów parlamentarnych to za mało. Oczekujemy od prezydenta znacznie więcej. Może jeszcze nie wszystko stracone.

A dlaczego Jarosław Kaczyński to robi, dlaczego PiS tak szybko chciało wybrać sędziów?

Jarosław Kaczyński dobrze się czuje zarządzając chaosem, budząc ogromne emocje. Proszę zobaczyć, jakie emocje mamy kilka tygodni po wyborach, powinien być czas uspokojenia i pracy, natomiast nerwy, emocje, napięcia są każdego dnia. I one też zaczynają się pojawiać między zwykłymi ludźmi, znowu zaczęto rozmawiać o polityce, znowu do północy ogląda się telewizje informacyjne. To służy Jarosławowi Kaczyńskiemu, uważa on, że tak powinna wyglądać ta rewolucja, a być może to służy odwróceniu uwagi od zobowiązań wyborczych, no bo gdzieś w tym zgiełku ginie informacja, że po obniżeniu wieku emerytalnego, emerytury będą o 30 proc. niższe, że z frankowiczami to była tylko taka zapowiedź, itd., itd., więc być może ten zgiełk służy przykryciu tego, że te obietnice wyborcze będą odkładane, albo po prostu nie będą realizowane.

Czy pan, jako były minister obrony narodowej jest oburzony tym, że PKB na wojsko będzie zawieszone, a pieniądze będą przeznaczone, 209 milionów ma być przeznaczone podobno na zakup węgla.

Bardzo mi przykro, że jest tak głośno o ministerstwie obrony w ostatnich tygodniach, bo zamiast ministerstwo obrony, które powinno być symbolem powagi, odpowiedzialności, staje się takim ministerstwem dziwnych kroków, a to bomba atomowa, a to doradca Dżedaja, to teraz zakup węgla z pieniędzy MON, bardzo mi przykro z tego powodu, bo uważam, że to nie jest resort dla jakiejś ekstrawagancji i dla właśnie dziwnych ruchów. Więc wydaje mi się, że to jest kolejny przykład tego, że MON stał się resortem, wokół którego jest najwięcej hałasu, a to jest bardzo źle.

Asysta honorowa każdego 10 na Krakowskim Przedmieściu i w kościele.

To nadużycie. Wszyscy wczoraj, którzy spojrzeli na transmisję z tego przedsięwzięcia widzieli, że to nie jest impreza państwowa, to jest wykorzystanie wojska do przedsięwzięcia partyjnego. Kto słuchał przemówienia Jarosława Kaczyńskiego, to było przemówienie polityczne, ma do niego prawo, ludzie mają prawo przyjść co miesiąc, kiedy chcą żeby zgromadzić się w dowolnej sprawie, natomiast mówienie, że wojsko przychodzące co miesiąc, dwanaście razy w roku, to jest coś właściwego, to uważam, że to jest nadużycie. Wojsko czci pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia, 15 sierpnia, godnie, szeroko, w całym kraju i to jest właściwe postępowanie. Tu mamy do czynienia absolutnie z nadużyciem i dziwię się, że takie decyzje są podejmowane, bo one tylko budzą napięcie i budzą ogromne emocje.

Ale pamięta pan, że minister obrony narodowej Antoni Macierewicz powiedział żołnierzom, że najważniejsze zadanie dla wojska to jest wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej, to chyba w szkole Orląt powiedział.

Tak powiedział i nie miał racji, bo najważniejszym zadaniem wojska jest obrona Rzeczypospolitej i to jest zapisane w Konstytucji, no Konstytucji przez PiS niespecjalnie szanowanej, jak widzimy, ale warto to przypomnieć, Wojsko Polskie służy obronie granic Rzeczypospolitej, a nie jakimś celom innym, dla jednego ważnym, dla drugiego mniej ważnym.

Wczoraj „Polityka” napisała, że Antoni Macierewicz chciał lecieć CAS-ą do Brukseli, ale nie zgodził się na to generał, stwierdził, że to jest wbrew procedurom. MON dementuje, nie wiemy czy to informacje prawdziwe, czy nie.

Wie pani, ja nie wiem, natomiast bardzo dużo zrobiłem przez cztery lata urzędowania w MON dla przestrzeganie procedur bezpieczeństwa w siłach powietrznych, też wdrażając wnioski z raportu o katastrofie Smoleńskiej i życzę Antoniemu Macierewiczowi, moim następcom żeby mieli cztery lata bez katastrofy lotniczej, tak jak ja miałem, bardzo tego życzę ministerstwu obrony, siłom powietrznym i wszystkim, warto przestrzegać procedur, te procedury w lotnictwie powinny być święte.

Ministerstwo Obrony Narodowej na oficjalnym Twitterze zamieściło odnośnik do tekstu rzekomo odkłamującego nieprawdziwe informacje mediów amerykańskich o Polsce i tam znajduje się taka informacja „Sejmowa komisja do spraw wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, przywodzona przez Antoniego Macierewicza orzekła, że prezydencki samolot został zniszczony przez eksplozję. Wśród kluczowych osób powiązanych z tą tragedią byli członkowie rządu Donalda Tuska, w tym szef MSZ Radosław Sikorski, znany wróg Lecha i Jarosława Kaczyńskich, oraz Antoniego Macierewicza”.

Zdaje się, że chodzi w ogóle o MSZ, bo spojrzałem na tę informację wyczulony na słowo MON i gdy ją przeczytałem całą, to...

Polski MSZ, przepraszam.

...oficjalny Twitter MSZ o tym napisał, to przyjemność niewielka, że to nie chodzi tym razem o MON, bo to MON na co dzień dostarcza jakiś dziwnych informacji. Natomiast to oczywiście źle. Oficjalne strony internetowe powinny bardzo dbać o to żeby reprezentowały stanowisko państwa, a nie promowały idei i pomysłów jakiś kontrowersyjnych. Mamy wolność słowa, każdy może napisać, co uważa, ale MSZ reprezentuje polskie państwo i powinien szczególną wagę przykładać do tego, co promuje w internecie.

Podobno słabością państwa, pana gry o przywództwo jest to, że jest pan popierany przez Ewę Kopacz.

Ja widzę w tym swoją siłę. Współpracowaliśmy z Ewą Kopacz w rządzie, myślę że ta współpraca z mojej strony przynajmniej jest bardzo wysoko oceniana i jestem z tego zadowolony. Nie rozmawialiśmy przed moją decyzją o kandydowaniu, to była moja własna decyzja, natomiast cieszę się z tego, że Ewa Kopacz ma na mój temat dobre zdanie. Jestem dumny ze współpracy z nią przez rok w rządzie i cieszę się z tego, że w różnych, publicznych wypowiedziach dobrze o mnie mówi. (...)

Panie ministrze, pamięta pan, że Beata Szydło mówiła, że armia jest w złym stanie, tak samo mówili politycy PiS, miało być 3 proc. PKB nawet na wojsko.

Już w expose pani premier Beaty Szydło zabrakło tej informacji. W ogóle zabrakło jakiejkolwiek informacji, bo na temat wojska było jedno, czy półtora zdania, więc wydaje mi się, że to jest jedna z wielu zapowiedzi wyborczych, o której PiS pani premier uważają, że Polacy zapomnieli. Warto to przypominać, bo była to zapowiedź bardzo daleko idąca, a ja wtedy się wypowiadałem na temat tego skąd się weźmie te 17, 18 miliardów złotych i widać było, że to jest pusta obietnica i dzisiaj czekamy. Ja myślę, że nie te korekty tegorocznego budżetu są istotne, ale poprawki do budżetu na rok 2016, zobaczymy jakie tam zapadną rozstrzygnięcia.

A caracale? Chyba nie będzie caracali.

Różne wypowiedzi płynęły z ministerstwa obrony, trudno mi tutaj powiedzieć, bo jednego dnia były takie, że minister analizuje, drugiego, że na pewno tej decyzji nie będzie, zobaczymy. Ja tu już żadnej wiedzy nie mam, czekam spokojnie na informacje.

A według pana, ten przetarg, jeszcze nie zakończony, czy caracale rzeczywiście były potrzebne polskiej armii i jeżeli ich nie będzie to będzie strata.

Śmigłowce, śmigłowce są potrzebne nowe, wielozadaniowe, transportowe dla polskiej armii, bo za dwa lata zacznie się czas wychodzenia starych, rosyjskich śmigłowców, więc to procedura przejrzysta, rzetelna, uczciwa pokazała na ten określony typ, który spełnia wymogi wojska i wydaje mi się, jakąkolwiek decyzję podejmie minister obrony czy rząd w tej sprawie, bo to minister gospodarki też przecież nad tym pracuje, to musi powiedzieć, jak zapewnić za dwa, trzy, cztery lata nowe śmigłowce Wojsku Polskiemu. One są mu niezbędne.

A da się, jeżeli nie caracale, to da się załatwić, jakie śmigłowce, skąd?

Tomasz Siemoniak: Potrzeba tu przetargu, potrzeba tu procedury, jeśli komuś się wydaje, że może palcem pokazać kupimy dziesięć takich, piętnaście takich i to się da zrobić w trzy tygodnie, to się głęboko myli. Tu konkurencja jest bardzo ostra między koncernami światowymi, doświadczyliśmy jej także w Polsce, więc wydaje mi się, że w tej sprawie jeśli podchodzić do niej merytorycznie, to się nie da jakiś prostych efektownych rozstrzygnięć przeprowadzić, także czekajmy, poczekajmy. No tutaj przez ostatnie dni w tej sprawie panuje cisza. (...)"

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image