Neumann.png

Te wszystkie działania, które są dziś na granicy prawa lub są łamaniem prawa będą ocenione w przyszłości. To nie jest tak, że kończy się kadencja i wszystko jest odkreślane grubą kreską. Każdy ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje – podkreślił Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska Sławomir Neumann w rozmowie z Moniką Olejnik.

"Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Sławomir Neuman, szef klubu Platformy Obywatelskiej, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Sławomir Neumann: Witam panią, witam państwa, dzień dobry.

Czy 13 grudnia według pana powinna być demonstracja pod domem Jarosława Kaczyńskiego?

Ja się nie wybieram, natomiast...

Ale pana koledzy się wybierają.

Tak, ja uważam, mimo wszystko, no to jest data symboliczna, jak jakoś nie rozumiałem i nie widziałem sensu marszu, który organizował Jarosław Kaczyński 13 grudnia w obronie demokracji, bo tak robił, bo to jednak data szczególna dla Polaków, dla tych wszystkich, którzy pamiętają historię, znają historię to 13 grudnia jest datą szczególną, nie warto jej rozpraszać nawet dla Jarosława Kaczyńskiego, ale też rozumiem emocje ludzi, bo to, co się dzieje ostatnio, to te emocje są podgrzewane wręcz, mam wrażenie, specjalnie przez PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Więc takiej reakcji można się było spodziewać.

No, ale można demonstrować pod Trybunałem Konstytucyjnym, przed, w obronie Trybunału, ale nie trzeba pod domem, bo to przypomina mi czasy, kiedy demonstrowano pod domem Donalda Tuska i państwo się buntowali wtedy.

Dlatego się nie wybieram, nie uważam tego za najlepsze rozwiązanie, natomiast też tego, co robi Jarosław Kaczyński, trudno to nazwać rzeczywiście demokratyzacją państwa. I ten opór, czy ten taki sprzeciw ludzi jest też czymś naturalnym, chociaż pod domem i palenie zniczy 13 grudnia to chyba nie ten jednak, jednak nie ta skala.

Grzegorz Schetyna mówi, że to, co się dzieje z Trybunałem to jest łamanie palców demokracji, nie przesadza?

Ja myślę, że te palce już mamy trochę połamane. Nie, nie przesadza. Pani redaktor, no przecież doskonale wiemy, że w ciągu tych ostatnich kilku tygodni prezydent Andrzej Duda zdążył tę Konstytucję kilkakrotnie, delikatnie mówiąc, co najmniej naruszyć, po pierwsze nie przyjmując ślubowania od trzech legalnie wybranych sędziów, potem w nocy przyjmując ślubowanie od pięciu nielegalnie, od czterech nieleganie wybranych sędziów, Sejm w międzyczasie nie zastosował się do postanowienia Trybunału Konstytucyjnego, mamy orzeczenie, które jest dalej nierealizowane, no to są takie naruszenia Konstytucji już dość jawne, tutaj nie ma żadnych zerojedynkowych tłumaczeń, to jest dość jawne.

Ale to czy nielegalnie byli wybrani czterej sędziowie, przyjęte ślubowanie od czterech sędziów to dowiemy się 9 grudnia.

Już wiemy właściwie. No przecież to pierwsze...

Nie, nie wiemy jakie będzie orzeczenie Trybunału.

Nie, nie, ja nie mówię o tym, ale mówię o tym pierwszym orzeczeniu z 3 grudnia, kiedy Trybunał uznał w swoim orzeczeniu, że wybór tych, że uchwały ograniczające, czy kończące kadencję tych pięciu sędziów wybranych wcześniej są nielegalne, więc nie było podstawy do wyboru kolejnych, po prostu.

No tak, ale uznał również, że dwie osoby wybrane przez państwa...

Zgoda...

... i PSL zostały wybrane niekonstytucyjnie.

Zgoda i tutaj należy poprawić tę ustawę w tej kwestii, wybrać tych dwóch sędziów po raz kolejny.

Jak mają się czuć sędziowie, których państwo wybrali niekonstytucyjnie.

No pewnie jest im przykro, nam też. Bijemy się w piersi i to był błąd.

A kto, ale kto zawiódł, kto za to odpowiadał? Bo były przestrogi, były przestrogi pisane przez Ewę Siedlecką w „Gazecie Wyborczej”, protestowali pamiętam posłowie PiS.

Były, były opinie konstytucjonalistów, które mówiły o tym, że to jest wybór zgodny z Konstytucją, były takie, które mówiły, że jest niezgodny. Sejm postanowił i wybrał piątkę, zamiast trójki, dzisiaj mamy z tego powodu kłopot, natomiast no orzeczenia i wyroki Trybunału trzeba respektować i się im poddać, więc należy to poprawić i wybrać tych sędziów, tych czy innych, ale mówię tych dwóch sędziów po raz kolejny. No zdarza się, że ustawy przyjmowane przez Sejm mają wadę konstytucyjną, po to jest Trybunał żeby to naprawiać. I taką decyzję podjął.

Ale chciałby pan, gościem Radia ZET jest Sławomir Neuman, szef klubu PO, czy PO by chciała żeby sprawą Polski zajął się Parlament Europejski?

Ja uważam, że im więcej możemy załatwić na swoim podwórku sami, tym byłoby to lepsze dla nas. I staramy się, jako Platforma i robimy wszystko żeby wykorzystać te wszystkie prawne możliwości w Polsce żeby doprowadzić do takiego ładu konstytucyjnego, przekonać wszystkich, także pana prezydenta, że warto jednak tej Konstytucji przestrzegać. Natomiast no już trochę mleko się rozlało. To nie nasza wina i Europa patrzy na nas w sposób dość taki, z dużym zainteresowaniem można powiedzieć i to nie z pozytywnym zainteresowaniem. Ja nie chciałbym żebym wrócił czas, że będzie takie poczucie obciachu na świecie, że Polska nie potrafi się sama dobrze rządzić. To w nas wszystkich bije, to nie jest tak, że to będzie biło tylko w PiS, w rząd i prezydenta, to będzie biło w Polaków. Więc to nie jest najlepsze rozwiązanie. Ale z drugiej strony trudno się dziwić, kiedy niektóre standardy europejskie są jak gdyby ponadnarodowe i one są tą podwaliną budowy wspólnej Europy.

Ale państwo są największej frakcji, która ma się tym, chce żeby się zająć sprawą Polski, więc można coś zrobić żeby się nie zajmować, czy jest to tak naprawdę państwu na rękę, opozycja mówi, że jesteście donosicielami.

No ja przypomnę, że to PiS...

Nie opozycja, tylko rządzący...

PiS zrobiło wysłuchanie publiczne po wyborach samorządowych, opowiadając w Europie, że były sfałszowane, więc jeżeli chodzi o donosicielstwo to mają duże zasługi, wcześniejsze. Ja nie uważam żeby...

Jeszcze był ojciec Rydzyk, który też mówił, że totalitaryzm jest w Polsce...

No o mediach w Polsce, to kilka zasług ma PiS, ja nie uważam, to nie jest, to wysłuchanie nie jest na wniosek Platformy. My oczywiście weźmiemy w tym udział, bo musimy tłumaczyć też, jak jest w Polsce, ale tak jak mówię...

No i co, będziecie nagadywać na prezydenta Dudę?

Nie, myślę, że my nie musimy, będziemy starali się raczej pokazać to, co Platforma robi wewnątrz Polski zgodnie z naszym systemem prawnym i jak stara się w Polsce tę sprawę załatwić. Dopóki można załatwić to w Polsce, uważam, że powinniśmy robić to tutaj. Nie da się uciec od tego w Europie, warto pokazać, że w Polsce poza PiS są też inne siły polityczne, które na tę sprawę patrzą inaczej, bo opinię o Polsce musimy budować wszyscy. Jeżeli ktoś nie daje rady, a w tym przypadku nie daje rady PiS, bo nam psuje opinię, no to pokażmy też w Europie, że są siły polityczne, które dbają o ten dobry obraz Polski na zachodzie.

Jak pan sądzi, dlaczego do tej pory centrum legislacyjne rządu nie wydrukowało orzeczenia Trybunału?

Pani redaktor tego nie trzeba drukować to wystarczy w internecie zawiesić. Taki jest system teraz. No, myślę że jest to celowe.

To dlaczego nie zawiesiło.

Jest to celowe działanie, cały czas pewnie w pałacu prezydenckim trwają narady co z tym fantem zrobić, bo jeżeli będzie rzeczywiście tak, że prezydent, czyli pierwsza osoba w państwie nie będzie respektować wyroków Trybunału Konstytucyjnego, czyli wyroków sądu, no to jak można będzie od tych maluczkich, nas maluczkich wszystkich oczekiwać przestrzegania prawa w Polsce. To jest, to byłby straszny precedens. Z drugiej strony rozumiem nacisk z Nowogrodzkiej od prezesa Kaczyńskiego na pana prezydenta żeby szedł po bandzie do końca i udawał, że tego wyroku nie ma, więc przedłużają, jak mogą podjęcie decyzji. No myślę, że te siedem dni, które tak jest umownie dane, maksymalnie na orzeczenia, na druk orzeczeń Trybunału będzie dochowane i się za chwilę pojawi to orzeczenie.

A który z pomysłów PiS jest do zaakceptowania przez PO, na przykład podatek od hipermarketów, podatek dla banków, podatek dla ubezpieczycieli?

Z tych wszystkich obietnic, o których tak wiele mówiono w kampanii wyborczej przez PiS, które myśmy też dość mocno ostrzegali, że są przewartościowane, że są źle policzone, zostały tylko, są realizowane obietnice podnoszenia podatków. Każdy nowy podatek skończy się w naszej kieszeni, zapłacimy go my. Podatek od banków zapłacą ludzie, którzy mają kredyty, po prostu zapłacą wyższe raty od kredytów, podatek od dużych sklepów zapłacą klienci tych sklepów, no bo przecież nie te sklepy, bo przerzucą cenę produktu na nas, albo na dostawców swoich, czyli polskie firmy, które dostarczają tam towar. Podatek od ubezpieczycieli zapłacimy w wyższej składce, to będzie takie łupienie Polaków w sposób dość zorganizowany, jak widać, bo idzie bardzo szeroko ta fala. Zresztą już chyba sami niektórzy ministrowie w PiS się zorientowali, że chyba za grubo poszli, bo ostatnio czytałem, że ten podatek od sieci wielkopowierzchniowych trzeba go przerobić, bo jednak te założenia były trochę słabe i okazywało się, że one raczej szkodzą, a nie pomagają gospodarce. No, każdy podatek dodatkowo nakładany jest na obciążeniem na końcu klienta, bo one się nie biorąc, te pieniądze znikąd, tylko biorą się z naszej kieszeni. Możemy tak przyjąć, że będziemy nakładać podatki i rozdawać te pieniądze na prawo i lewo, ale zaczynamy od nakładania wysokich podatków.

No, ale jak się obiecało każdemu po 500 złotych za pierwsze dziecko w rodzinach mniej zamożnych, a bardziej zamożnych od drugiego dziecka, to trzeba zrealizować ten pomysł.

Trzeba. On był nierealny od samego początku, przecież o tym mówiliśmy, pokazywaliśmy wyliczenia, że to są księżycowe obietnice, PiS się zaklinał...

Ale będzie realne, pani premier w zeszłym tygodniu miała konferencję prasową, na której powiedziała, że to jest niezależnie od dochodów, te 500 złotych.

Zobaczymy, jak będzie projekt na końcu wyglądał, jak będzie w Sejmie i jak będzie to przegłosowane na końcu, przez większość PiS. My będziemy oczywiście pilnować żeby to było, 500 złotych na każde dziecko, tak jak obiecano w kampanii wyborczej, ale mam duże wątpliwości, czy tak rzeczywiście będzie, bo to są olbrzymie kwoty, które są potrzebne do wydania i myślę, że wprowadzenie tych trzech podatków, o których pani redaktor mówi nie wystarczy na pokrycie tego. Natomiast mamy groźniejsze informacje, no bo mamy zwiększyć deficyt już w tym roku, co jest dość dziwne, bo realizacja budżetu była niezła, mimo braków w części dochodów z podatku VAT, to jednak te wydatki też nie były wprowadzone w sposób taki ponad normę, więc naszym zdaniem nie ma potrzeby zwiększenia deficytu.

Po co zwiększa się ten deficyt, jak pan sądzi?

Ja myślę, że finansowo to ma znaczenie, jakieś wydatki przyszłoroczne są finansowane w tym roku, prawdopodobnie, bo nie ma innego powodu żeby powiększać deficyt tegoroczny, gospodarka rozwija się w miarę stabilnie, tak jak było planowane, mamy mniejsze dochody oczywiście z VAT, to prawda, ale też wydatki nie były tak realizowane wysoko i ten poziom deficytu, który na koniec października był przyjęty nie był też ponad plan. Więc dziwne, ale rozumiem, że ten rząd ma lekką rękę do wydawania publicznych pieniędzy. (...)"

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image