crop-5WnjWP4vhQi17TH_180x130-0.png

Kiedy terroryści atakują przypadkowych ludzi - atakują nas wszystkich i każdego z osobna. Odpowiedzią nie może być poczucie zagrożenia, ale determinacja. W tym tygodniu Parlament Europejski będzie pracował nad kluczowymi rozwiązaniami pakietu na rzecz walki z terroryzmem - pisze w "Gazecie Wyborczej" poseł do Parlamentu Europejskiego Michał Boni.

"Terroryści islamscy nie działają w pojedynkę, są częścią zbrodniczej organizacji. Istnieje oczywisty paradoks w odpowiedzi państw prawa na ataki terroryzmu islamskiego. Zasada prymatu prawa wymaga ścigania przestępców po to, by ich osądzić, ukarać. I odstraszyć surową karą innych. Z tej zasady islamscy terroryści się śmieją - dla nich kara naszych praw i państw jest jak łaska. Potwierdza ich ofiarę religijną - i trzeba tak to nazwać w języku naszych wartości - ofiarę przestępczą.

Walka z terroryzmem musi się skupić na przeciwdziałaniu, nie tylko na wielkich akcjach po dokonaniu zbrodni. Jakie narzędzia prewencyjne są możliwe? W tym tygodniu Parlament Europejski będzie pracował nad kluczowymi rozwiązaniami pakietu na rzecz walki z terroryzmem.

Analiza danych

Potrzebna jest wiedza o realnych i potencjalnych ruchach terrorystów. Oprócz klasycznych działań wywiadowczych i policyjnych trzeba zbierać i przetwarzać odpowiednie informacje. Mamy narzędzia cyfrowe, z drugiej strony muszą istnieć reguły, żeby zbierając dane, chronić prawo do prywatności. Konieczna jest równowaga między ochroną jednostek w ich prywatności a ochroną jednostek w ich zagrożeniu przed terroryzmem. 

Parlament Europejski musi szybko dokończyć prace nad dyrektywą o rejestrach list pasażerskich (tzw. PNR) w przelotach między Europą a światem. I dodać przeloty wewnątrzeuropejskie po to, by móc ewentualnie wyśledzić kluczenie terrorysty przez trasy i lotniska europejskie, zanim wyleci on do Turcji czy Syrii.

W dyrektywie są mechanizmy ochronne - jakie dane można zbierać, jak długo je składować niezamaskowane i po zamaskowaniu, kto ma do nich dostęp i z jakiego tytułu (najcięższych zagrożeń) ich szukamy. Wyniki analiz i przesiewu danych (np. form zakupu biletów) połączone z danymi z przekraczania granic mogą pomóc w identyfikacji ruchów i działań terrorystów.

Jest w Europie SIS I i II (System Informacyjny Schengen), ale jego sprawność w przekazywaniu danych między krajami i ich analizie jest ograniczona. Poprawa funkcjonowania SIS i nowe rozwiązanie: projekt "Smart Borders", zbierający różne dane, także skany twarzy osób przekraczających zewnętrzne granice, mogłyby - w zgodzie z regułami chroniącymi prawa obywatelskie - dawać materiał do analiz w czasie realnym, takim, żeby wyprzedzająco rozpoznawać zagrożenia.

Fachowcy mówią, że problem nie leży w ilości zbieranych danych. Kluczem jest otwartość państw i różnych służb na ich wymianę. Kluczem jest analiza krzyżowa i jakość narzędzi analitycznych, odpowiednie algorytmy do badań - właściwie stawiane pytania, głównie zresztą tym bazom danych, które już są.

Ale istotna jest też kompletność danych - są jeszcze w Europie, na jej granicach punkty, które nie mają natychmiastowej łączności elektronicznej z odpowiednimi bazami danych i rejestrami. Przepisy z Regulacji o Ochronie Danych Osobowych muszą dać możliwość siłom prawnym wykonywać swoją pracę. Nie do pomyślenia jest, że mózg zamachów w Paryżu, Abaaoud, przemieszczał się jak niewidoczny cień między Syrią a Europą wielokrotnie. Dlatego wzmacniając kontrole na granicach zewnętrznych Europy, głównie poprzez sprawdzanie i skanowanie dokumentów, ale też pozyskiwanie danych biometrycznych oraz przesyłanie sobie danych o wjazdach i wyjazdach, trzeba też wzmocnić - bez niszczenia idei Schengen - czasowe kontrole wewnętrzne, także w pociągach. (...)"

Źródło: wyborcza.pl


bg Image