schetyna9.png

Otworzenie granic Europy to wielkie osiągnięcie. Zawieszenie Schengen byłoby problemem dla całej Europy. To byłoby zamknięcie idei europejskości i krok w drugą stronę - mówił w "Sygnałach Dnia" minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Krzysztof Grzesiowski: Grzegorz Schetyna, ustępujący minister spraw zagranicznych. Witamy, dzień dobry, panie ministrze.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Zaprzysiężenie rządu pani Beaty Szydło dziś o dwunastej, a potem pan po południu, rozumiem, przekaże klucze do ministerstwa swojemu następcy?

Myślę, że między trzynastą a czternastą, tak, spotkanie, będzie minister Waszczykowski, będę przekazywał budynek, ale nie tylko, całe Ministerstwo Spraw Zagranicznych, krótkie nasze spotkanie i później spotkanie też z kierownictwem, z ludźmi, którzy są i zostają. I informacje, rozmowy o tych najważniejszych rzeczach, bo wiele się dzieje. Więc taki stan rzeczy, żeby to opisać, pokazać i te najważniejsze projekty, które są prowadzone, powiedzieć także o tym.

Rozmowa o najważniejszych rzeczach mówi pan, a najważniejsze wydarzenie to niewątpliwie to, co wydarzyło się w Paryżu w ostatni piątek. Nieco wyprzedzając kalendarz polityczny, także w piątek zresztą na prośbę Francji zostanie zwołane nadzwyczajne spotkanie ministrów spraw wewnętrznych krajów Unii Europejskiej. Jak czytamy w komunikacie, ma być omawiana potencjalna zmiana układu z Schengen w odniesieniu do niektórych państw europejskich. Czy taki komunikat, takie zdanie z komunikatu może sugerować, że, hm... zaczniemy powoli realizować coś, co ktoś nazwał końcem Europy bez granic?

To by było niepokojące i złe, bo Schengen dla nas, czyli zniesienie kontroli granicznych, otworzenia Europy, komunikacji, transferu, wszystko to, czego świadkami byliśmy przez ostatnie lata, jest wielkim osiągnięciem. Pamiętam, że wchodziliśmy do Schengen 22 grudnia 2007 roku, to była pierwsza rzecz, którą tak naprawdę wprowadzał wtedy rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. I to był taki symbol. Pamiętam to otwarcie tych granic w okolicach Bogatyni na trójstyku polsko–czesko–niemieckim. I dzisiaj jakby robimy krok w drugą stronę, ale to jest coś niebezpiecznego, dlatego że wprowadzenie czy zawieszenie Schengen tak naprawdę będzie problemem dla całej Europy, bo to oznacza, że kraje, które są graniczne dla Unii Europejskiej, poczują się zwolnione z ochrony swoich granic, czyli z ochrony granic Unii Europejskiej, to, czego my jesteśmy udziałowcem i co prowadzimy, czyli wschodnia granica Unii Europejskiej.

No dobrze, ale ktoś powie: to w takim razie jak się bronić przed terroryzmem, przed imigrantami, którzy w sposób niekontrolowany przyjeżdżają do Europy?

No właśnie dlatego mówimy o tym zupełnie ...

Najprostszy sposób jest zamknąć granice.

Tak, ale to jest pewnego rodzaju istota, bo jeżeli mówimy o idei Europy, wspólnej Europy, idei wspólnej Europy, to właśnie Schengen jest tego fundamentem. Więc można to zrobić na jakiś czas, ale to nie może być coś, co będzie na stałe, znaczy co zamknie tak naprawdę ideę europejskości. Ja mówię o wewnętrznych... zewnętrznych granicach Schengen, o tym... Przecież widzieliśmy to przez ostatnie miesiące, że z Turcji przepływano łodziami, pontonami, łódkami na granice, na wyspy greckie i później dalej do Europy. Tę granicę trzeba uszczelnić, tam trzeba wprowadzić żelazną egzekucję, żelazne egzekwowanie dokumentów i możliwości wjazdu, to powinien być pierwszy krok.

Ale przyzna pan, że trochę to trwa, bo ten pomysł to nie jest rzecz nowa, a w tej sprawie co? Mówi się, że Frontex, że jakieś punkty kontrolne i tak dalej. I to jest dziurawe, to jest sito dziurawe po prostu.

Tak, ale bez tego, i powiem to zupełnie szczerze, bo każdy... wprowadzenie wariantu Schengen, to znaczy, że każdy pilnuje swoich granic, też właśnie odchodzi od wspólnotowej działalności. Ja myślę, że, i tu przecież nie będę odkrywał niczego nowego, jeżeli mówimy o zagrożeniu terroryzmem i o szansie na to, żeby go skutecznie zatrzymać, zwalczyć, no to konieczne jest wspólne działanie wszystkich krajów Unii Europejskiej, bo wszyscy jesteśmy tak samo zagrożeni. To, co zdarzyło się w Paryżu w piątkową noc, może zdarzyć się wszędzie, bo terroryści są świetnie zorganizowani, bardzo dobrze uzbrojeni, mają możliwości finansowe, tak że to dotyczy nas wszystkich.

Jest w tym wszystkim, panie ministrze, trochę hipokryzji, bo pan mówi: piątek, Paryż, noc, zamachy, 129 ofiar śmiertelnych, a dzień wcześniej w Bejrucie, w Libanie, na bazarze dwie bomby wśród zatłoczonego bazaru, czterdzieści kilka ofiar, dwieście kilkadziesiąt osób jest rannych i ciężko rannych. I tak na dobrą sprawę świat o tym nie mówił, bo dlaczego? Bo to oni między sobą?

Nie, bo...

To nas już nie interesuje?

Nie, bo tam się przyzwyczailiśmy do tego, że Bliski Wschód...

Aha, bo tam się przyzwyczailiśmy, a tutaj to jest nowość, tak?

Ale taka jest opinia publiczna, tylko proszę nie mieć do mnie o to pretensji...

Nie, nie mam. Pytam.

...tylko raczej media są zainteresowane czymś bardziej, a czymś mniej, prawda? I mówimy o spektakularnym tym, co się stało w Paryżu, bo to jest centrum Europy i wszyscy to widzieliśmy, ale absolutnie ma pan rację, wiele takich zamachów, takich terrorystycznych, takich jak w Bejrucie i w wielu, wielu innych miejscach nie wywołuje zainteresowania. Ja mówię, myślę tylko o tym, że to jest ten czas, znaczy uważam, że jeżeli nie będzie takiej reakcji, to nierozpisanej na dni czy godziny, bo to jest oczywiste, ale musi być stworzenie pewnego systemu, którego ciągle nie mamy. My będziemy się wzruszać, będziemy współczuć Francuzom, a boję się, że nie będzie uzysku z tej wspólnej decyzji i z tej wspólnej solidarności w następnych miesiącach. I będziemy bezradni. I naprawdę jest wtedy możliwość, że te sytuacje, takie jak ta paryska, będą się powtarzać. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image