borusewicz.png

- Osobiste złożenie dymisji, a nie jak sugerował prezydent Andrzej Duda pisemne, jest istotne zarówno dla państwa, jak i dla Platformy Obywatelskiej - podkreślił w "Sygnałach dnia" marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.

"Zuzanna Dąbrowska: Naszym gościem jest marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Dzień dobry.

Bogdan Borusewicz: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Panie marszałku, na początek muszę po prostu pana zapytać o to, czym żyją media, także te społecznościowe, od wczoraj, a żyją dwudziestoma czterema sekundami rozmowy pana prezydenta Andrzeja Dudy z panią premier Ewą Kopacz. Pan tam był najbliżej. O czym pan prezydent mówił? Wybrano miejsce do dymisji? Wybrano datę, godzinę? Jak to było?

[śmiech] Tak, byłem blisko i tak się złożyło, że słuchałem rozmowy, no ale to przecież rozmawiali pan prezydent z panią premier i ich trzeba pytać, ja nie mam tutaj możliwości... możliwość, oczywiście, mam, ale nie mogę ujawniać, chociaż jeżeli tym żyją media, to akurat na pewno nie była to rzecz superważna.

Tak, ale zdaje się, że trudności w komunikacji między panią premier a panem prezydentem są wielkie, ponieważ jeszcze wieczorem prezydent na Twitterze precyzował, że w czasie rozmowy z premier Kopacz uzgodnił jedynie miejsce spotkania, a termin będzie zależy od wydarzeń w Sejmie. Chodzi, oczywiście, o przyjęcie dymisji rządu...

No ale okazało się, że można rozmawiać i ja zresztą miałem taką nadzieję, że spotkają się na trybunie i na pewno w związku z tym będą z sobą rozmawiać. Okazało się, że tak, że nie było jakichś problemów w tej rozmowie, nie zauważyłem jakichś problemów.

Ale czy wiadomo, kiedy pani premier do Pałacu Prezydenckiego się uda?

Ogólnie... Tak, na ten temat rozmawiali, ale to po prostu, wie pani, ja nie będę przekazywał rozmowy dwóch innych polityków.

Nie, ale też pytam teraz o wiedzę pana marszałka nie płynącą z tej rozmowy, ale o jakieś w miarę oficjalne uzgodnienie następstwa wydarzeń. O dziewiątej senatorowie przyjmują zaświadczenia o wyborze, o trzynastej posiedzenie Sejmu, o siedemnastej posiedzenie Senatu.

Tak, i to wiemy, że tego typu wydarzenia nastąpią. Sejm i Senat... kadencja Sejmu i Senatu trwa taki sam okres, w związku z tym i Sejm, i Senat, nowy Sejm i Senat musi wyłonić władze, ukonstytuować się w tym samym dniu. I stąd przed południem Sejm, po południu Senat, tak zresztą było i wcześniej.

A czy w tym samym dniu pani premier musi spotkać się z prezydentem, który ma przyjąć jej dymisję?

No, ja myślę, że tak, że w pierwszym dniu zapewne ta dymisja zostanie złożona.

Wszystko to dzieje się 12 listopada. Był i jest pewnie cały czas w pewnym stopniu konflikt czy takie mocne nieporozumienie między kancelariami premiera i prezydenta. Szczyt zaczął się wczoraj, szczyt na Malcie, dzisiaj jest jego część nieformalna. Czy stało się coś bardzo złego, czy tylko dyplomatyczny dysonans, że przedstawiciela Polski tam nie ma i reprezentują nas Czechy, konkretnie czeski premier?

No, nie jest to, oczywiście, sytuacja dobra, bo przy tego typu spotkaniach powinien być przedstawiciel Polski, ale też nie robiłbym z tego jakiejś tragedii. Wszyscy wiedzą, że akurat w Polsce odbyły się wybory, że następuje zmiana warty i że dzisiaj mamy posiedzenie Sejmu i Senatu. To wszyscy wiedzą i nie sądzę, żeby... Aha, i w tym kontekście będzie to oceniane. Jest to jednak sytuacja trudna do pogodzenia, dlatego że i premier powinna być w kraju, złożyć dymisję, no i jest też przewodniczącą największej partii opozycyjnej w tej chwili i powinna pilnować to, żeby ta pozycja... Ta pozycja najczęściej partii opozycyjnej też powoduje, że powinna pozostać na miejscu. I prezydent ma zamiar otworzyć posiedzenia i Sejmu, i Senatu, zdaje się, bo Senatu to jest taka reguła, tylko prezydent Wałęsa raz nie był na inauguracji posiedzenia Senatu. Więc będzie prezydent o godzinie 17 na pewno, wygłosi jakieś krótkie wystąpienie, a potem Senat przystąpi już do organizacji swojej pracy.

Prezydent Andrzej Duda, kiedy opowiadał o tym, co się wydarzyło i dlaczego, powiedział, że dziwi się, że Ewa Kopacz nie pojechała na szczyt, w końcu jest urzędującym premierem, a rezygnację można złożyć pisemnie, dymisję. Ale powiedział też takie słowa: To raczej kwestia wewnętrznych problemów w Platformie, a nie kwestia tego, że są jakieś ograniczone konstytucyjne możliwości. To, że pani premier nie chce jechać – tak mówił wczoraj na naszej antenie pan prezydent – to może chodzi o wybór szefa klubu albo szefowej?

Premier Kopacz chce złożyć dymisję, a oprócz tego chce wystąpić w Sejmie i zapewne podtrzymuje okres swoich rządów. To jest istotne z punktu widzenia, oczywiście, i Polski, i także Platformy, żeby takie wystąpienie było, kończące jej misję premiera. Zaś problem się wziął stąd, że myślę, że pewien jakiś bałagan w kancelarii prezydenta i to jest zresztą zrozumiałe – przejęcie władzy, nowi ludzie i tak dalej – bo przecież 30 dni... była możliwość wyznaczenia w ciągu 30 dni posiedzenia, wcześniej, później. No, stało się tak, jak się stało, akurat dwunastego odbywa się szczyt, no i tu nałożyły się terminy. (...)"

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image